Coroczny spektakl teatralny, organizowany przez aktorów-amatorów z Capgemini. (fot. P. Banasik)

Zintegrowani w biurze

Czasy, w których hasło „wyjazd integracyjny” kojarzyło się z dużą ilością alkoholu i romansami, mijają. Przynajmniej w korporacjach. Integracja jest nie tylko okazją do dobrej zabawy pracowników, ale także wielofunkcyjnym narzędziem w rękach dyrektorów i menedżerów.

„Rzut lassem, pojedynki rewolwerowców, dojenie krówki, ujeżdżanie byka lub paintballowa bitwa pomiędzy kowbojami a Indianami to tylko jedne z wielu atrakcji, jakie przygotowaliśmy na piknik o tej tematyce. Fabuła imprezy doskonała na pikniki firmowe”. Tak wygląda scenariusz imprezy integracyjnej organizowanej przez Adventure Extreme. Obok tego: Oktoberfest, wycieczka w kosmos czy piłkarskie emocje. Czy jednak pracownicy chcą się przebierać się za Pocahontas? I czy pracodawcy mają jakiś cel w zaproszeniu na rodeo swoich podwładnych? Sprawdziliśmy, jak i po co bawią się korporacje.

Wyplatanie koralików w Wioskach Świata to jedna z zabaw dla dzieci podczas imprezy Around the World, organizowanej przez Luxoft dla dzieci swoich pracowników. (fot. P. Banasik)

Nie tylko od święta

– Cisco zatrudnia w Krakowie już prawie 1500 osób z ponad 50 krajów. Integracja pracowników jest więc dla nas bardzo ważna. Ze względu na to, że ten oddział jest duży, mamy niewiele okazji do spotkań w gronie wszystkich pracowników. Czasami się to jednak udaje, jak np. podczas ostatniej imprezy świąteczno-noworocznej. To wyjątkowe momenty, które na długo zostają w pamięci naszych pracowników – mówi Piotr Stojek, HR Manager Cisco w Polsce. Impreza bożonarodzeniowa to obowiązkowy punkt w imprezowym kalendarzu firmy. W raporcie GoldenLine „Święta w polskich firmach 2017” prawie 60 proc. respondentów mieszkających w dużych miastach deklarowało, że w ich miejscu pracy organizowane jest spotkanie świąteczne. Od mikołajkowych podarków, przez wigilijne kolacje, po zimowe wyjazdy za miasto – większość pracodawców stara się uczcić nadchodzące święta. Sprzyja temu też czas – koniec roku to idealny moment na nagrodę za dwanaście miesięcy pilnowania deadline’ów i pracy na ASAP-ie.

Standardowe uroczystości przestają jednak wystarczać, bo o pracowników trzeba dbać codziennie, nie tylko od święta. Przy tak dużej konkurencji na rynku pracy i ogromnej rotacji ważne jest, by więź pracownika z firmą pielęgnować systematycznie przez cały rok.

– W zeszłym roku skupiliśmy się także na celebracji nietypowych uroczystości. Poza tradycyjnymi świętami wykorzystaliśmy nieszablonowe zwyczaje, by zaskoczyć naszych pracowników. Obchodziliśmy Europejski Dzień Śniadania, gdzie zespołowo przygotowywaliśmy śniadania. Były różne dodatki, świeże pieczywo, masa dobrej zabawy i wspólnie spędzonych chwil. Świętowaliśmy również Dzień Dziecka, Dzień Kawy, a w tym roku postaramy się zaskoczyć czymś nowym – mówi Dominika Nawrocka, menedżer działu Brand Communication & CSR Department w Capgemini.

Jak trafić w gusta pracowników i zorganizować event, który połączy integrację z zabawą? (fot. P. Banasik)

Z okazji Dnia Przyjaźni Capgemini obdarowało wszystkich pracowników słodkim poczęstunkiem, zachęcając, by podzielili się nim ze swoimi najbliższymi przyjaciółmi. Dzięki temu świętowanie nie ograniczyło się do osób zatrudnionych w firmie, ale także zaangażowało ich znajomych. Bo choć imprezy integracyjne są przede wszystkim narzędziem wewnętrznego PR-u, to jest to także sposób, by pokazać firmę na zewnątrz. Wystarczy kilka zdjęć w mediach społecznościowych, by potencjalni kandydaci na pracowników zobaczyli radosną atmosferę w pracy. Dlatego też firmy prześcigają się w pomysłach, które sprawią, że znajomi pracowników zaczną im zazdrościć, że tam nie pracują. Masaż w biurze, wyjazd do ekskluzywnego SPA, koncert znanego zespołu, a może wspólny kurs kulinarny? Jeśli dobrze wygląda na Instagramie, czemu nie?

Baw się, współpracuj, buduj

„W trakcie rutynowych manewrów jeden z okrętów podwodnych znika nagle z sonarów. Na jego poszukiwania wyrusza GD 22 – potężny atomowy okręt podwodny, na którym zaokrętowani są gracze. Wspólnie z animatorami muszą przygotować się do obsługi wszystkich stanowisk jednostki i odszukać zaginionych sojuszników. Efekty poszukiwań wskazują na to, że nie była to zwykła awaria”. Tak zaczyna się gra kompozytowa autorstwa firmy Gamma Discover, do której element zabawy jest tylko dodatkiem.

Imprezy integracyjne mają przecież nie tyle integrować zespół, ile go budować. Nie chodzi tu o to, by po wspólnym wyjeździe Kasia z Zosią plotkowały przy kawie cały dzień, a Tomek z Markiem zaczęli chodzić razem na squasha, ale o to, by Kasia, Zosia, Tomek i Marek nauczyli się skutecznie komunikować i współpracować. Pomocnym narzędziem stają się więc imprezy team buildingowe, czyli takie, podczas których członkowie zespołu poznają swoje mocne i słabe strony, a dzięki temu uczą się działać tak, by wykorzystując swój indywidualny potencjał, osiągnąć wspólny cel. Zajęcia takie mogą trwać od kilku godzin do kilku dni, a scenariuszy jest tyle, ile firm organizujących tego typu eventy.

Winter Event to jedna z tradycyjnych, multikulturowych imprez w Luxofcie. (fot. P. Banasik)

„Team building” wchodzi w skład szerszego pojęcia, jakim jest edutaiment, czyli łączenie rozrywki (entertainment) z edukacją (education). Pomysłów na edutaiment jest wiele – mogą być to gry typu escape room, gry miejskie, LARP (Live Action Role Playing) przypominające improwizowany teatr, szkolenia, ale w niebanalnej formie – np. osadzone w stylistyce „Gwiezdnych wojen” czy Jamesa Bonda.

Różnego rodzaju symulacje nie tylko jednak dostarczają pracownikom wiedzy o nich samych, ale także są dla dobrych menedżerów źródłem informacji o zespole. Kto nadaje się na lidera? Kto zawsze musi postawić na swoim? Kto najszybciej rezygnuje? Kto nie angażuje się w pracę grupową? Pozornie nieistotne zachowania stają się dla team leaderów cenną wskazówką w budowaniu zespołu i rozporządzaniu zadaniami. To taki development center, z którego prawie nikt nie zdaje sobie sprawy.

Razem dla innych

W ubiegłym roku Cisco świętowało swoje piąte urodziny w Krakowie. Jak? W gumowych rękawiczkach i z workami na śmieci w dłoniach. Nie, to nie była impreza przebierana, ale wspólne sprzątanie parku na Zabłociu. Potem wśród drzew pojawiły się kolorowe meble z palet, huśtawki z opon i wiszące ozdoby. Z okazji urodzin pracownicy zrobili prezent nie tylko sobie, ale i mieszkańcom – zieloną strefę chilloutu w pobliżu ulicy Dekerta.

– Nasza firma bardzo wspiera oddolną inicjatywę pracowników, Connected Poland, która gromadzi pracowników-wolontariuszy chcących współpracować w ramach któregoś z sześciu filarów ich zainteresowań. Connected Poland corocznie podejmuje dziesiątki inicjatyw, spotkań i innych aktywności budujących poczucie wspólnoty i wywierających pozytywny wpływ na otoczenie, w którym funkcjonują pracownicy – mówi Piotr Stojek, HR Manager Cisco w Polsce.

CSR to już standard w działaniach wizerunkowych korporacji, w które firmy w akcje charytatywne angażują swoich pracowników albo pracownicy swoje firmy. Może to być wszystko – sprzątanie świata, przygotowywanie Szlachetnej Paczki czy spełnianie marzenia podopiecznego Fundacji Mam Marzenie – ważne, by robić to razem, dla dobra innych.

To dlatego Heineken bierze udział w Bike to Work Challenge, podczas którego pracownicy wybierając rowery zamiast samochodów „zaoszczędziły” 2896 kg CO2 naszemu miastu, Kingfisher zapowiada zaangażowanie swoich pracowników w pomoc osobom z problemami mieszkaniowymi, State Street bierze udział w biegu wielkich serc, a UBS czy Capgemini organizują charytatywne spektakle teatralne.

– Nasza dzielna aktorska korpotrupa pracuje przez kilka miesięcy, aby przygotować w pełni profesjonalny spektakl, który później jest wystawiany na scenie. Jest to niecodzienne wyzwanie dla naszych pracowników, okupione co prawda znacznym wysiłkiem, ale też – jak pracownicy sami przyznają – są to niesamowite chwile, spędzone w gronie kreatywnych znajomych i przyjaciół z pracy – opowiada Dominika Nawrocka z Capgemini.

Podróż za jeden target

„Akweny otaczające Australię to wymarzone miejsca do nurkowania. To właśnie tam zabierzemy Państwa na niepowtarzalną wyprawę, podczas której będziecie mieli okazję pływać z rybami wielkości ludzi, w tym granikiem, mureną i napoleonem, a także płaszczkami, żółwiami i rekinami czy gigantycznymi wargaczami Maori”. Nurkowanie w Australii, heliskiing w Kanadzie, lekcja gotowania w Chinach – to niektóre z pomysłów na wyjazdy motywacyjne. Obok nich mnóstwo planów na europejskie wojaże. Podróże, dalsze niż do term w Białce Tatrzańskiej, to przejaw turystyki motywacyjnej (incentive travel). Tym różniącej się od wyjazdów integracyjnych, że najczęściej w wycieczkach nie biorą udziału wszyscy, a tylko ci, którzy sobie na to zasłużyli. To nagrody za realizację określonych celów, szczególne osiągnięcia, choć czasami też – zachęta na przyszłość.

Incentive tours zaczynają się często uruchomieniem programu motywacyjnego, na którego końcu czeka wycieczka. W jej skład wchodzi też komunikacja z pracownikami przed wyjazdem i po nim. Personalizowane zaproszenia, gadżety związane z podróżą czy spotkania powyjazdowe sprawiają, że ten benefit oddziałuje na zdobywcę o wiele dłużej niż czas samego pobytu w tropikach.

Efekty? Doceniony pracownik to lojalny i zaangażowany pracownik. A pozostali, którym nie udało się zdobyć miejsca w samolocie na rajską wyspę, gdy obejrzą zdjęcia swoich kolegów w mediach społecznościowych, następnym razem bardziej przyłożą się do zawodowej rywalizacji.

Przymusowa zabawa

11 proc. osób, które zdradziło swojego partnera, zrobiło to na wyjeździe integracyjnym – donosi raport „Życie seksualne Polaków” z 2017 roku. Zanim złapiemy się za głowy z powodu tych statystyk, warto zauważyć, że 17 proc. zdradziło podczas podróży służbowej, 15 proc. w biurze, a 10 proc. podczas dłuższego pobytu za granicą związanego z zarobkiem. Szybka matematyka pokazuje, że ponad połowa Polaków, jeśli zdradza, robi to w pracy, a imprezy integracyjne są tylko jednym z jej elementów.

Przekraczanie pewnych granic to jednak powód, dla którego wiele osób woli unikać pracowniczych eventów. Słychać głosy, że na takich imprezach zazwyczaj jest ktoś, kto przesadzi: z alkoholem, żartami czy flirtem. Ktoś się obrazi, ktoś się pokłóci, o kimś będą plotkować, ktoś będzie się wstydził na drugi dzień przyjść do pracy. Firmowa integracja to nie atrakcja dla wszystkich.

– Imprezy integracyjne to zmora. To tworzenie korpoprzyjaźni, gdy wolny weekend wolałabym spędzić z przyjaciółmi czy rodziną. Ale nie wypada nie pojechać – mówi pracowniczka pewnej korporacji. – Raz czy dwa można się wykręcić chorobą dziecka czy imieninami mamy, ale jak regularnie olewa się firmowe eventy, to zaraz pojawiają się komentarze: że jesteś outsiderką albo nas nie lubisz. A przecież twój team powinien być twoją nową rodziną – dodaje.

Nie ma co udawać, imprezy integracyjne to nie ulubiony benefit pracowników. Firma IT-Leaders opracowała raport na temat motywatorów pozapłacowych wśród polskich specjalistów z branży IT. Najistotniejsze są dla nich: elastyczny czas pracy (77 proc.), możliwość pracy zdalnej (75 proc.) i nauka nowych technologii (75 proc.). Imprezy integracyjne wybrało tylko 25 proc. badanych. Ponad połowa uczestników tego badania chętnie spędza czas wolny ze współpracownikami, ale ta chęć spada wraz z wiekiem. W grupie 35–44 lat co piąty badany nie jest skłonny poświęcać czasu wolnego na spotkania z kolegami z pracy, a wśród osób powyżej 45 lat podobnie myśli już co trzeci specjalista. Czy jest więc lekarstwo na niechęć do pracowniczej integracji?

Integracja OST

W 1983 roku Amerykanin Harrison Owen zorganizował międzynarodową konferencję dla 250 uczestników. Okazało się jednak, że pomimo bogatego programu, najbardziej przydatnymi częściami spotkania były przerwy na kawę. Aby uniknąć podobnych błędów w przyszłości, wymyślono konferencje tworzone metodą Open Space Technology, polegające na tym, że to sami uczestnicy po przyjeździe na miejsce wydarzenia ustalają, jak będzie ono wyglądać. Dzięki temu agenda spotkania składa się tylko z tych elementów, które naprawdę się im przydadzą. Dlaczego nie organizować więc w ten sposób wydarzeń integracyjnych?

– W State Street postanowiliśmy przekazać inicjatywę pracownikom. W ramach tematycznych klubów pracowniczych, tzw. Global Inclusion, organizują oni wydarzenia integracyjne stosowne do swoich potrzeb i zainteresowań. Klub kulturalny zorganizował m.in. poszukiwanie skarbu, noce z grami planszowymi, noce z quizami, karaoke. Wydarzenia odbywają się w formie gier zespołowych czy wyjść grupowych, w tym wyjazdy na narty czy np. zwiedzanie Gdańska na kajakach – mówi Renata Szostak, dyrektor personalna w State Street Bank Polska.

State Street to organizacja licząca ponad 4 tys. osób, przekazanie inicjatywy klubom umożliwia spotkanie się pracowników z różnych działów firmy wokół interesujących ich tematów. Oddawanie głosu pracownikom w dużych korporacjach stało się kluczem do integracyjnego sukcesu, robią tak Cisco Poland czy Phillip Morris International. W firmach powstają grupy, które organizują wspólne wyjście na lody czy weekendowe wycieczki w góry. Dzięki temu pracownicy robią tylko to, na co naprawdę mają ochotę. Koleżance z biurka obok łatwiej niż menadżerowi powiedzieć, że nie ma się ochoty na survival, podczas którego ląduje się po szyję w błocie.

Duże imprezy zaczynają więc ustępować miejsca mniejszym, niej oficjalnym inicjatywom, co widać w statystkach. Jak wynika z corocznego badania „Świadczenia dodatkowe w oczach pracowników” przeprowadzanego przez firmę Sedlak & Sedlak w 2017 roku, w porównaniu do roku poprzedniego popularność imprez integracyjnych spadła. W 2016 roku ten rodzaj benefitu otrzymywało 27,9 proc. pracowników, z kolei w 2017 roku 25,9 proc.

Ciągle jednak wszystkie wydarzenia, które można włożyć do worka z napisem „integracja” – zarówno w klasycznej, jak i bardziej niestandardowej formie, są jednym z najlepszych sposobów na budowanie zespołu, z czego korzyści czerpią i pracownicy, i pracodawcy. – Dzięki takim wydarzeniom udaje nam się stworzyć platformę, która pozwala pracownikom całej firmy spotkać się na polu prywatnym, co wpływa na zwiększone zaangażowanie i lepszy poziom współpracy wewnątrz organizacji, a co za tym idzie – lepsze wyniki biznesowe – wyjaśnia Renata Szostak.

Dagmara Marcinek

Absolwentka dziennikarstwa i filmoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Kocha stare kino i nowe technologie. O  tym, co piszczy w kulturze pisze w portalu Kulturatka.pl, o polskie filmy dokumentalne dba w KFF Sales&Promotion, a wszystko inne komentuje na twitterze: @_miss_waldorf_. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *