Zanurz się w mieście, czyli gdzie nad wodę w Krakowie?

Rozpalony piasek, zimna woda dla ochłody, drinki z palemką dla orzeźwienia – nie trzeba wyjeżdżać z miasta, by poczuć, że rozpoczęły się wakacje. Choć krakowskie plaże to nie karaibskie wybrzeże, tu również można zakosztować lata i odetchnąć od pracy. I to bez konieczności brania urlopu.

Do szczęścia przecież nie trzeba wiele, a promienie słońca można łapać wszędzie: na trawce, na plaży czy na dmuchanym materacu pośrodku zalewu. A w Krakowie pełno jest miejsc, w których można rozłożyć kocyk, nasmarować się olejkiem i wskoczyć do wody, gdy zrobi się wystarczająco gorąco.

Najczęstszą odpowiedzią krakusów na pytanie: „gdzie nad wodę?” jest oczywiście Kryspinów, czyli tak naprawdę Zalew Na Piaskach i Zalew Budzyński. We wszystkie wakacyjne dni plaże tutaj wypełniają tłumy jednodniowych wczasowiczów. Nad zalewem można też zostać na dłużej, bowiem sąsiaduje z nim pole biwakowe, na którym można postawić namiot, zaparkować przyczepę kempingową, a 300 metrów od jeziora można wynająć sobie przytulny pokój. Kryspinów napakowany jest także atrakcjami. Amatorzy wodnych sportów przybywają tu by łapać wiatr w żagle na małych jachtach lub we włosy podczas windsurfingu. Działa tu także wypożyczalnia rowerków wodnych i kajaków, a dla tych szukających nowych wrażeń otwarty został wakepark, czyli po prostu skatepark na wodzie.

Ci, którzy nie chcą się zamoczyć mogą skorzystać z zorbingu: wejść do wielkiej przeźroczystej kuli, zapiąć się pasami bezpieczeństwa i ruszyć ze zbocza prosto do wody. Można tu też wypożyczyć quad, udać się do parku linowego, wziąć udział w organizowanych co rocznie zlocie garbusów, zagrać w piłkę siatkową, tenisa…. A i można też pływać i się opalać, a to chyba najważniejsze.

Sporty wodne są też domeną Zalewu Bagry położonego w dzielnicy Płaszów. Regularnie odbywają się tu żeglarskie imprezy, a działający tu Wakepoint oferuje klientom wyciąg do nart wodnych i wakebordu, wypożyczalnie sprzętu, a dla tych, którzy od wody trzymają się z daleka – boiska do piłki plażowej, batutu czy trickbordu. Lubiący pracować nawet w upalne dni, z pewnością ucieszą się z dostępności wi-fi na plażowym cypelku. Trzeba tylko uważać na piasek, który lubi wpadać nie tylko do majtek i we włosy, ale także pomiędzy przyciski klawiatury.

Ilość plażowiczów jednak jest proporcjonalna do ilości atrakcji, dlatego w Kryspinowie i nad Zalewem Bagry można się poczuć trochę jak na planie filmu Spring Breakers – dużo olejku do opalania, piwa i muzyki wypełnionej tłustymi bitami. Z dobrych imprez, a szczególnie wieczornych grillów, słynie także Zakrzówek wchodzący w skład parku krajobrazowego „Skałki Twardowskiego”. Niestety, ciągle czekamy na utworzenie tam kąpieliska z prawdziwego zdarzenia, ale już teraz legalnie można wchodzić do wody w jednym miejscu. Legalnie w zalewie na Ruczaju można nauczyć się nurkować. Fauna i flora nie jest tu co prawda tak bogata jak przy egipskich kurortach, nie utkniemy tu w wielkiej rafie koralowej, ani nie dowiemy się gdzie jest Nemo, ale skarbów w Zakrzówku znaleźć można wiele. Na dnie kamieniołomu znajdowały się m.in. fiat 125p, Nyska, a nawet autobus. Jest tu też szatnia i mały domek. Przede wszystkim jednak dno pokrywa spora ilość drzew, dzięki czemu podwodny świat zalewu przypomina trochę stylistykę znaną z horrorów.

Zanim jednak Zakrzówek stał się jednym z najpopularniejszych miejsc na „wakacje w mieście” rolę letniego centrum wypoczynkowego pełnił Zalew Nowohuckim. Tam w latach 50. i 60. krakowianie, zmęczeni całotygodniową pracą w Hucie im. T. Sendzimira, przyjeżdżali na rodzinne pikniki, koncerty i imprezy sportowe. Przy niewielkim drewnianym pomoście cumowano kajaki i rowerki wodne. Obecnie akwen jest otoczony piękną roślinnością i wygodnymi ławeczkami, a na środku znajduje się mała wysepka, nazywana „Małpim Gajem”, gdzie żyją zagrożone wyginięciem zwierzęta. Dzięki inicjatywie Bulwar(t) Sztuki, latem zalew znów tętni życiem. Odbywają się tam koncerty, spektakle i pokazy plenerowe, a także warsztaty, zajęcia dla dzieci, potańcówki i wiele innych atrakcji.

Choć już nie ma dzikich plaż, jeśli chcesz odpocząć od zgiełku wybierz się do Przylasku Rusieckiego. Położony za Nową Hutą, oddalony od centrum miasta o ponad 18 kilometrów, nazwany jest przez niektórych „małopolskimi Mazurami”. Przylasek Rusiecki to w rzeczywistości kompleks kilkunastu stawów, z których tylko jeden ma wydzielone plaże i kąpielisko. Pozostałe jednak to idealna przestrzeń dla miłośników fotografii polujących na liryczne ujęcia znikającego w stawie zachodzącego słońca, dumnie pływających łabędzi czy wyrastających z wody trzcin i szuwarów. Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego zakłada wybudowanie w tym miejscu kompleksu wypoczynkowo-rekreacyjnego z punktami gastronomicznymi, boiskami sportowymi i innymi atrakcjami, dlatego być może tegoroczne wakacje są ostatnią szansą, by spędzić czas naturalnych warunkach.

Porzućmy jednak malownicze tereny znajdujące się na obrzeżach miasta i wróćmy do samego centrum upalnego Krakowa. To tutaj, przy Bulwarze Kurlandzkim, w niedzielę, 16 lipca otwarto miejską plażę „PrzyStań na plaży”. Jest piasek do budowania zamków, jest miejsce do gry w badmintona, jest plac do gry w bule. Są leżaki i koce, jest gdzie kupić drinki i zamówić jedzenie (dzięki zaparkowanym tam foodtrackom). PrzyStań stanie się niewątpliwie konkurencją dla swojego sąsiada z drugiej strony Wisły – Forum Przestrzenie. 

Ci, którym nie zależy na budowaniu domków z piasku, a jedynie słonecznych kąpielach mają do wyboru dwa odkryte baseny: Pierwszy z nich Clepardia, znajduje się przy ulicy Mackiewicza, drugi Wandzianka (dawna Krakowianka), usytuowany nieopodal parku Solvay. Te obiekty w wakacyjną niedzielę odwiedza nawet kilka tysięcy miłośników wody, dlatego o miejsce do pływania naprawdę ciężko.

Idealnym połączeniem basenu i plaży chwali się AquaPark, który udostępnił swoim klientom miejsce do opalania się poza murami obiektu. Pragnące brązowej skóry kobiety mogą korzystać z leżaków, podczas gdy ich spragnieni wrażeń mężczyźni ścigają się na zjeżdżalniach wewnątrz kompleksu. Plaża AquaParku otoczona jest roślinnością i wodnymi kaskadami, które mają zapewnić relaks jak na prawdziwym łonie natury.

Jeśli nie wystarczają nam krakowskie kąpieliska, w odległości do 40 kilometrów od miasta, podróżując w każdą możliwą stronę znajdują się zalewy, stawy, jeziora i baseny. Po co jednak uruchamiać samochód, tłuc się w PKS, skoro w samym Krakowie do lata można dojść piechotą?

 

Dagmara Marcinek

Absolwentka dziennikarstwa i filmoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Kocha stare kino i nowe technologie. O  tym, co piszczy w kulturze pisze w portalu Kulturatka.pl, o polskie filmy dokumentalne dba w KFF Sales&Promotion, a wszystko inne komentuje na twitterze: @_miss_waldorf_. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *