Zabawa klockami dla dużych chłopców

– Najpierw wycinasz kilkumilimetrową barierkę z taśmy, łapiesz ją pęsetą, nakładasz klej i przenosisz, żeby wkleić w odpowiedni balkon na makiecie. Problem zaczyna się, kiedy pracujesz piętnastą godzinę z rzędu, a takich balkonów jest blisko dwa tysiące – mówi Dominik Darasz.

Dominik Darasz, architekt i twórca makiet architektonicznych z Horizone Graphics. (fot. P. Banasik)

Piotr Banasik: Ciekaw jestem, czy te balkony i krzesełka nie śnią ci się po nocach.

Dominik Darasz: Tworząc modele, trzeba mieć do siebie spory dystans. To może przypominać zabawy z dzieciństwa, kiedy widzisz miniaturowe modele aut, kilkucentymetrowe drzewka i sztuczną trawę, ale kryje się za tym ciężka fizyczna praca. Wciąż obcujesz z chemikaliami, farbami i klejami, używasz elektronarzędzi, możesz się zaciąć lub skaleczyć. Pracujesz w niewygodnej pozycji: albo stojąc nad modelem przez kilka godzin, albo siedząc pochylony nad stołem, w skupieniu montując milimetrowe części.

Trzeba mieć sprawne ręce, anielską cierpliwość i mocną głowę, żeby nie zakręciło się od zapachu kleju.

Do zapachów – kleju, farby czy rozpuszczalników – można się przyzwyczaić. Ważniejsza jest sprawność manualna, cierpliwość i skupienie. Tworzenie modeli to zajęcie, które uczy pokory i wycisza, wymaga robienia wielu rzeczy „na wdechu”, spokojną i pewną ręką. Niektóre ruchy trzeba powtarzać setki razy, dlatego nie można zniechęcać się niepowodzeniami.

Makiety architektoniczne z Horizone Graphics. (fot. P. Banasik)

No i warto dbać o porządek wokół siebie.

W skali 1:500 figurka psa ma niespełna dwa milimetry, a miniaturowe ludziki około pół centymetra. Staramy się, żeby wszystkie pudełka z detalami były odpowiednio opisane, ale czasami trudno się w tym połapać. Zwłaszcza że każdy z pracowników ma swój algorytm odkładania tych elementów na miejsce… Żeby zaprosić „widzów” do modelu sali koncertowej lub osiedla, trzeba się czasem nieźle naszukać.

Wolf D. Prix, architekt z wiedeńskiej pracowni Coop Himmelb(l) au, mawiał, że nie ma architektury bez makiet architektonicznych, bo to dzięki nim można tę architekturę zobaczyć – i ocenić – zanim jeszcze projekty pojawią się w przestrzeni miasta. Stąd twoje zamiłowanie do pracy na modelach?

W kodzie genetycznym Horizone jest praca z wykorzystaniem makiet – wykształcenie takich umiejętności powinno być zadaniem wydziałów architektonicznych, jak to jest np. w Niemczech czy w Holandii, gdzie studenci mają dostęp do wielkich modelarni, a każdy projekt dostarczają również w formie makiety. Podstawową zaletą trójwymiarowego modelu jest to, że wszystkie informacje, które chcę przekazać, są namacalne. Na modelach komputerowych, wirtualnych wielu rzeczy nie widać i trzeba się sporo nagimnastykować, żeby coś wytłumaczyć. Łatwiej uzmysłowić sobie, jak ten drewniany most z Holandii będzie wyglądał w otoczeniu, jeśli będziesz mógł go dotknąć, obejrzeć ze wszystkich stron, wyobrażając sobie, że to, co teraz ma kilka milimetrów, będzie grubym na półtora metra przęsłem. Widzisz, jak obiekt komunikuje się z otoczeniem, czy bryła nie przytłacza sąsiednich budynków. Możesz nie tylko lepiej planować przestrzeń, ale i panować nad nią w swoim projekcie.

Elementy makiet architektonicznych z Horizone Graphics. (fot. P. Banasik)

W Horizone Graphics przygotowujecie nie tylko makiety pojedynczych budynków, ale też modele całych kwartałów miast.

Makiety urbanistyczne dostarczamy głównie do Szwecji, gdzie są narzędziem pracy urbanistów i służą mieszkańcom w celach informacyjnych. Kilka lat temu przygotowaliśmy makietę osiedla mieszkaniowego w Malmö – model obejmował ok. 2 km kw. miasta, podzielone na kilkadziesiąt kwater miejskich, które były wymieniane i uzupełniane w miarę realizacji konkretnych założeń urbanistycznych. Ta makieta cały czas żyje – możemy zobaczyć, jak ewoluuje miasto i jak nowe elementy architektury wpływają na obecną tkankę miejską. Przede wszystkim zaś dostarczamy miastom i ich mieszkańcom świetnych narzędzi do dyskusji nad kształtem przestrzeni, która ich otacza. Życzyłbym sobie, żeby Kraków i inne polskie miasta również korzystały z takich możliwości w planowaniu swojego urbanistycznego rozwoju. Póki co jednak podobny model przygotowujemy dla Kopenhagi.

Skoro jesteśmy w Danii: ustawianie kwater i ich uzupełnianie, modelowanie i tworzenie przestrzeni – brzmi to trochę jak zabawa klockami Lego, tyle że dla dużych chłopców.

Masz rację, klocki Lego wywarły na mnie wielki wpływ. Miałem trzy duże zestawy, ale układanie ich na podstawie instrukcji było ledwie początkiem zabawy. Prawdziwa frajda zaczynała się, kiedy budowałem zgodnie z własną wyobraźnią. Można powiedzieć, że umiejętność pracy trójwymiarowej posiadłem w trakcie zabawy klockami Lego, choć składałem także modele samolotów i dużo rysowałem. Od dzieciństwa lubiłem prace manualne, które wymagają skupienia. Cierpliwość, której nauczyłem się wówczas, przydaje się do dziś.

Dominik Darasz, architekt i twórca makiet architektonicznych z Horizone Graphics. (fot. P. Banasik)

Zmieniły się tylko narzędzia – zamiast klocków masz dzisiaj AutoCAD, drukarki 3D, frezarki numeryczne i przecinarki taśmowe.

Technologia druku trójwymiarowego jest pomocna, ale nie doskonała. W druku 3D niektóre rzeczy łatwiej wykonać, ale czasami trudniej nad nimi zapanować. Po początkowej fascynacji drukiem 3D i weryfikacji jego możliwości traktujemy go jako uzupełnienie dotychczasowych technologii CNC i pracy manualnej. Frezarka, która jest z nami od początku istnienia firmy, umożliwia obróbkę szerokiej gamy materiałów: tworzyw sztucznych, pleksi, drewna, aluminium i innych metali miękkich. Najchętniej wybieram drewno w postaci litej lub klejonej w sklejkę – może to wynik tego, że swój pierwszy model zrobiłem z deski do krojenia chleba?

Nie boisz się, że praca na modelach wyjdzie z mody lub zastąpią ją okulary z wirtualną rzeczywistością?

Tak jak drukarki 3D spopularyzowały pracę na modelach, ale nie zastąpiły tradycyjnych narzędzi ich tworzenia, tak virtual reality będzie raczej jedynie uzupełnieniem klasycznych makiet, a nie konkurencją dla nich. Wirtualna rzeczywistość umożliwia aktywne oglądanie inwestycji poprzez wirtualny spacer lub przelot nad osiedlem. Daje możliwość wejścia do budynku lub mieszkania, zabawy kolorystyką wnętrza itp. Ogranicza ją jednak brak możliwości wspólnego oglądania modelu – o ile interakcja nad realną makietą jest czymś naturalnym, to w goglach VR póki co jest to trudne do osiągnięcia.

Czyli praca na modelach nie straci na popularności.

Wręcz przeciwnie. Głęboko wierzę w to, że kultura korzystania z makiet architektonicznych wkroczy także do polskich miast, stając się podstawą informacji publicznej, dotyczącej zagospodarowania terenu czy tworzenia planów przestrzennych. To wszystko jeszcze przed nami.

* Dominik Darasz – architekt i twórca makiet architektonicznych z biura projektowego Horizone Graphics.

Piotrek Banasik

Ma aparat, dlatego robi zdjęcia (czasami nawet fotografie). Założyciel atelier fotograficznego BananStudio.pl. Miłośnik jazzu, kotów (w zasadzie kota – Szalika) i tarty ze szpinakiem, fan piłki nożnej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *