Whatever works, czyli Design Thinking

Ile razy dobre pomysły zginęły przez trwające w nieskończoność dyskusje? A może po miesiącach pracy nad jednym rozwiązaniem okazało się, że nie było tak dobre, jak wydawało się na początku? Metoda Design Thinking pozwala eliminować takie właśnie sytuacje. Czym jest myślenie projektowe i jak wdrożyć je w swojej firmie, opowiada Agata Broś z Advisory Group TEST Human Resources.

Design Thinking wyróżnia naczelna dewiza tej metody czyli „doing, not talking”. Zadaniem zespołu jest podzielenie pracy na mniejsze etapy, w efekcie których powstają prototypy alternatywnych rozwiązań, które od razu są testowane z użytkownikami. DT wymusza na zespole natychmiastowe testowanie różnych rozwiązań i ich ewaluację w myśl zasady: „Fail fast, fail cheap & fail often” – wyjaśnia Agata Broś, Senior Project Manager & Development Coordinator w Advisory Group TEST Human Resources.

Fail = success?

Powtarzające się trzykrotnie słowo „fail” może w pierwszej chwili budzić zaskoczenie. Porażka? Dlaczego zakładać, że coś ma się nie udać? Tymczasem tu sprawdza się stara zasada, że trzeba uczyć się na błędach, a najlepiej na własnych. Dlatego w Design Thinking musimy być gotowi na porażki, po to by doświadczać ich na wczesnym etapie pracy nad naszym projektem i w efekcie wydać na nie jak najmniej pieniędzy. Dzięki niskiemu nakładowi czasu i kosztów finansowych można ryzykować testy nawet najbardziej rewolucyjnych i oryginalnych na pierwszy rzut oka pomysłów, a dzięki temu dochodzić do innowacyjnych rozwiązań.

Efekty muszą zadowolić dwie grupy odbiorców: klientów i użytkowników „produktu”, dlatego kluczowe jest zrozumienie ich oczekiwań. – Design Thinking to taki sposób myślenia, który bazuje na głębokim zrozumieniu potrzeb ostatecznych użytkowników naszych rozwiązań. A ponieważ nie jest to łatwe zadanie, metodologia DT wypracowała całkiem sporo ciekawych narzędzi wykorzystywanych na różnych etapach projektu – wyjaśnia specjalistka TEST.

Etapów w myśleniu projektowym można wyróżnić pięć: pierwszy to empatyzacja, czyli zrozumienie potrzeb użytkowników i zidentyfikowanie problemu, drugi to jego zdefiniowanie, a następnie generowanie pomysłów. Czwarty i piąty etap, do którego członkowie zespołu DT starają się dotrzeć jak najszybciej, to prototypowanie oraz testowanie rozwiązań.

Projektowanie rozwiązań

Genezy Design Thinking należy szukać oczywiście w designie, czyli projektowaniu z myślą o użytkownikach. Ale DT wkroczyło już do wszystkich dziedzin biznesu i codziennego życia. Myślenie projektowe stosują programiści w IT, twórcy start-upów, działy marketingu czy human resources. DT można zastosować wszędzie tam, gdzie pojawia się problem i potrzebne są kreatywne rozwiązania. I nie ma znaczenia, czy chodzi o stworzenie nowej aplikacji mobilnej, przeprowadzenie rekrutacji czy o zmianę własnych nawyków.

Efektem Design Thinking są nie tylko innowacyjne pomysły i zmiana sposobu myślenia, ale pośrednio także integracja i rozwój zespołu w firmie. Burze mózgów, setki żółtych karteczek post-it i intensywne poszukiwanie rozwiązań motywują do wspólnego dążenia do celu. Dodatkowo, ponieważ myślenie projektowe zakłada spojrzenie z wielu punktów widzenia, zespoły DT powinny być interdyscyplinarne, a to sprzyja współpracy pracowników z różnych działów.

DT to praca zespołowa – nie dyskusja, ale współpraca, polegająca na testowaniu rozwiązań. Generalna idea tej pracy to „What works?”, a w moim wydaniu wręcz „Whatever works!”, a nie „What is right”. To podejście uczy elastyczności w działaniu oraz myślenia alternatywami. DT uczy pożytecznego sposobu myślenia w ogóle, dlatego lubię te metodę – dodaje Agata Broś.

Not reading, testing

Ale dość suchego pisania o Design Thinking, by go zrozumieć najlepiej przetestować metodę samodzielnie, a to będzie możliwe podczas październikowej konferencji „HR w centrach usług biznesowych i IT”. W trakcie warsztatu „Modelowanie HR usług przyszłości – Design Thinking w praktyce” Iza Bernau-Ławniczak i Wojtek Ławniczak z Very Human Services zaproszą uczestników do podjęcia mikrowyzwania projektowego, dzięki któremu sami będą mogli zastosować myślenie projektowe w praktyce. Prowadzący obiecują 20 procent „gadania” i 80 procent działania. Warto przyjść i przekonać się, czy gra jest warta świeczki.

 

a.

Dagmara Marcinek

Absolwentka dziennikarstwa i filmoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Kocha stare kino i nowe technologie. O  tym, co piszczy w kulturze pisze w portalu Kulturatka.pl, o polskie filmy dokumentalne dba w KFF Sales&Promotion, a wszystko inne komentuje na twitterze: @_miss_waldorf_. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *