Widok z Zygmuntówki. CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=69733

W trzewiach Olbrzyma

Olbrzym, Książ, Walim na Dolnym Śląsku. Absolutnie jedno z najciekawszych miejsc Polski. Absolutnie #mustsee.

Broń, naboje, pociski, a nawet części rakiet. Plus setki wykutych w skałach korytarzy układających się w wielokilometrową wędrówkę zimnym, wilgotnym, ciemnym labiryntem. Z zewnątrz wszystko wygląda normalnie. Urocze góry nakryte aksamitną kołdrą łąk i kołyszące się pachnącym lasem. Polany pełne malin i grzybów, leśne zwierzęta, piękne widoki na okoliczne góry i równiny aż po horyzont…

Pamiątki wojny

Sztolnie w Górach Sowich, wejście od Rzeczki.
By The original uploader was Borch3kawki at Polish Wikipedia, via Wikimedia Commons.

Góry Sowie w południowej części Dolnego Śląska to ewenement. Trudno znaleźć w skali globu tak wielkie górskie stwory poprzecinane wewnątrz gęstwiną tajemnych korytarzy. Jednak nie wykuli ich w ścianach górnicy, poszukiwacze złota czy amatorzy przygód z dreszczykiem. Dramatyczna walka o przetrwanie więźniów zaciągniętych tu do morderczej pracy oznaczała jedno: musicie wyrzeźbić w Górach Sowich gigantyczną podziemną kwaterę Hitlera. Plus warownię pełną najnowocześniejszej broni. Był rok 1943. Hitlerowskie Niemcy rozpoczęły budowę kompleksu Riese, czyli Olbrzyma – jednej z najbardziej fascynujących wojennych inwestycji świata na przestrzeni dziejów.

Włodarz – 3100 m podziemi, Osówka – 1700 m podziemi, Rzeczka – 500 m podziemi, Książ – 1000 m podziemi. Plus odkryte już, ale niedostępne wciąż dla turystów Gontowa-Sokolec (750 m), Soboń (700) oraz Jawornik-Jugowice (460 m). To spolszczone nazwy podziemnych systemów komunikacji i nawigacji, których przeznaczenie pozostaje jedynie domysłem aż do dzisiaj. Niesamowita aura sprawia, że z roku na rok znika w ich ciemnych czeluściach coraz więcej odwiedzających. Góry Sowie to też niezwykły teren dla poszukiwaczy militariów i zagadek z okresu II wojny światowej. Wędrujący po lesie mogą napotkać wśród jeżyn czy paproci sprytnie ukryte studzienki wentylacyjne, prowadzące nawet kilkaset metrów w dół, do komnat, pokojów, sal konferencyjnych i hal mających produkować zabójczą dla aliantów tajną broń Hitlera.

Przyjazd w Góry Sowie to jednak nie tylko krążenie po klaustrofobicznych labiryntach głęboko wewnątrz gór, gdzie wskazówka zegara zatrzymała się na 1945 roku. Na zewnątrz czeka nas urocza okolica między Wałbrzychem a Kłodzkiem, malownicze wsie i miasteczka, tory kolejki wąskotorowej, wąwozy, nasłonecznione zbocza, serpentyny dróg, zameczki, poniemieckie wille, uzdrowiska.

Poszukiwacze skarbów…

Hitem jest oczywiście położony w pobliżu Wałbrzycha zamek Książ, niegdyś firmament kompleksu Riese. To gdzieś tu, pod zamkiem miało być usytuowane główne wejście do podziemnych kwater Hitlera, ale dziś to niezwykle malowniczo położony zamek niczym z bajki Disneya. Zamek Książ to okoliczna atrakcja numer jeden, przygotujcie się, że w słoneczne weekendy tłum chętnych na odwiedziny może zakręcać w ślimakowe kolejki.

Młynów i Ławica widziane z Boguszyna.
By Jacek Halicki, from Wikimedia Commons.

Niedaleko stąd podobno zakopano w ziemi słynny złoty pociąg z kosztownościami wywożonymi pod koniec wojny do upadającej III Rzeszy. Nic dziwnego, że w okolicach Gór Sowich i Książa możecie się natknąć na ludzi z aparaturą do badania  metalu w glebie, rozmaitymi różdżkami i amatorską aparaturą. W końcu wielu znajdzie się takich, którzy chcą odkryć tajemnicę przeznaczenia Olbrzyma i tym samym przejść do historii.

Chcącym zatopić się w urokliwej scenerii okolic polecam dwa miejsca. Pierwsze to fantastyczny pałac Jedlinka w części cichego uzdrowiska Jedlina-Zdrój, położonego rzut beretem od Wałbrzycha. Obecnie pałacyk jest pięknie odnowiony, zwiedzającym oferuje ciekawą ekspozycję o tajnikach i pozostałościach kompleksu Riese. Ale tuż obok przycupnęła świetna hotelowa restauracja, serwująca regionalne piwa z uruchomionego tu niedawno browaru oraz godne grzechu dania. Smaczku (i dreszczyku) dodaje fakt, że w czasach wojennej zawieruchy była tu główna siedziba budującej Olbrzyma nazistowskiej organizacji Todt. I to właśnie stąd wychodziły bezwzględne rozkazy, aby pracujących w morderczych warunkach więźniów kierować na kolejne odcinki wykuwanych prymitywnymi metodami labiryntów. Tu też zapadały decyzje, aby pod koniec wojny, w obliczu nieuchronnej klęski Niemiec zasypać wciąż żyjących świadków lawiną kamieni wewnątrz „dzieła ich życia”. 

…i złotego pociągu

Drugie miejsce to Walim. Piękna, spora wieś rozpostarta wzdłuż wijącej się między górami drogi prowadzącej w głąb Gór Sowich. W tutejszym kościółku rozegrał się kolejny dramat, tym razem z mumiami w tle (zainteresowanym polecam znalezienie w Google haseł „Walim”, „krypta”, „Łukasz Kazek”), ale duch poniemieckiej zabudowy, stare tory rozpiętej na żeliwnych mostach i estakadach kolejki wąskotorowej – wszystko to sprawia, że Walim (również ze swoimi tajemnicami) urasta do rangi jednego z najciekawszych miejsc regionu. Zwłaszcza że i tutaj znajdują się kolejne labirynty, tzw. sztolnie walimskie. Podobno to tu w 1945 roku po raz ostatni widziano znikający za zakrętem, wypełniony skarbami złoty pociąg…

Spędzić w Górach Sowich można spokojnie kilka dni. Wystarczy to na pełną emocji wycieczkę wewnątrz Riese, poznanie klimatu minionej wojny, obrazu tragedii, jaka dotknęła te, niegdyś spokojne, rubieże dawnych Niemiec, obecnie zaś tereny polskie.

Wystarczy na spacery po Jedlinie, starej części Wałbrzycha, Walimiu, zamku Książ, pobliskich Ząbkowic Śląskich. Ale też nie zabraknie na łagodne wędrówki po stokach Gór Sowich, ze szczególnym uwzględnieniem Wielkiej Sowy, na której szczycie sterczy poniemiecka wieża widokowa (zbudowana jeszcze w spokojnych czasach). Wspięcie się na nią i skierowanie wzroku na te wciąż nieodkryte tereny uświadamia jedno: warto było tu przyjechać. Absolutnie jedno z najciekawszych miejsc Polski. Absolutnie #mustsee.

Rafał Romanowski

Dziennikarz, publicysta, podróżnik, wykładowca i szkoleniowiec w jednym. Pisze głównie dla „Gazety Wyborczej” o polityce, nowych trendach, social media, lotnictwie, różnych krajach globu. Wykłada dziennikarstwo na Wydziale Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego i w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera. Podróżował m.in. przez: Malezję, Sri Lankę, Namibię, Tajlandię, Syrię, Chiny, Liban. Współautor dwóch książek o Krakowie oraz bloga Miastaiuczucia.pl. Aktywny na Twitterze jako @FkrutceCom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarze

martha ( 2018-05-04 02:25:44 )

Dziękuję za ciekawy i praktyczny artykuł.