Trening na polu

Dłuższe dni, więcej słońca, mniej smogu – to idealny czas, żeby porzucić klimatyzowane fitness cluby czy cardio z Mel B na ekranie telewizora i wyjść na pole. Po to, żeby tam poćwiczyć, bo siłowni pod gołym niebem przybywa w Krakowie z każdym rokiem.

– Jest blisko, jest darmowa, czynna 24 godziny na dobę i, przede wszystkim, nie ma tu żadnej spiny. Nikt nie patrzy, czy masz markowe buty i bidon filtrujący wodę odpowiedniej firmy – mówi Martyna, ćwicząca na siłowni zewnętrznej na Ruczaju. Treningi pod blokiem są swobodniejsze niż zajęcia w fitness clubie, bo chociaż zobaczyć cię może każdy, to przecież jesteś u siebie. To tutaj nieumalowane kobiety wychodzą rano do sklepu po mleko do kawy, a mężczyźni w kapciach wynoszą śmieci lub majsterkują przy aucie. – Osiedla to małe społeczności, bloki są czasami tak blisko, że ludzie zaglądają sobie do okien, więc powyciągany dres i czerwone policzki na nikim nie robią wrażenia – śmieje się Martyna.

Siłownia na polu w pobliżu Dworku Białoprądnickiego – ul. Papiernicza (fot. P. Banasik / What’s Up).

Miejskie siłownie czy miejsca do ćwiczeń pod chmurką robią furorę wśród mieszkańców. Wystarczy spojrzeć na listę projektów zgłaszanych każdego roku do Budżetu Obywatelskiego. Tylko w 2016 roku na liście inicjatyw ogólnomiejskich znalazły się m.in. Kraków ćwiczy na polu – park sportowy Bonarka, Siłownia przy Zalewie Nowohuckim, Siłownia w Parku Fort Kleparz czy Street Workout Park w Bronowicach. Zewnętrzne siłownie w ubiegłym roku zwyciężyły w kilku dzielnicach i dzięki temu wkrótce powstanie siłownia w Bronowicach, park rozrywki na świeżym powietrzu na Bielanach czy bieżanowski Street Workout Park. Ale i bez tego urządzeń do trenowania na polu w Krakowie jest wiele.

Smoki na sportowo

Siłownie znajdziemy bez problemu podczas porannego joggingu czy wieczornego spaceru (ale można też sobie pomóc aplikacją SokoleOko). Z inicjatywy miasta, Kraków zapełniają Smocze Skwery, będące połączeniem placu zabaw z siłownią. To miejsca, które mają nie tylko poprawiać kondycję fizyczną, ale także służyć integracji sąsiedzkiej i międzypokoleniowej, bo oprócz zabawek dla dzieci i maszyn do ćwiczeń znajdują się tam urządzenia rehabilitacyjne, a także gry podwórkowe.

Pierwszy Smoczy Skwer powstał pięć lat temu na Kazimierzu, u zbiegu ulic Wietora i Skawińskiej. W tym samym roku do użytku oddano także plac rekreacyjno-sportowy przy ulicy Zachodniej na Ruczaju oraz przy alei Jana Pawła II w Nowej Hucie. Każdego roku otwierane są kolejne, zgodnie z założeniem ma być ich osiemnaście – po jednym dla każdej dzielnicy Krakowa. Na 1 czerwca 2017 roku zapowiedziano inaugurację trzech nowych obiektów: w Parku Rzecznym Wilga, parku Lotników Polskich oraz parku Dąbie.

Ci, którzy smoków się boją, mają do dyspozycji też siłownie bez patronatu wawelskiego potwora. Czasami to kilka urządzeń przy placu zabaw, a czasami miejsca z pełnym zestawem sprzętu do ćwiczeń. Na terenie kampusu UJ na Ruczaju czy osiedlu Kościuszkowskim znajdziemy m.in. maszyny do wyciskania na siedząco, do wyciągu górnego, motyla klasycznego, a także „wiosła”, „narty” czy ławkę do brzuszków.

– „Siłownia” to według mnie jednak za duże słowo, gdy mówimy o plenerowych strefach do uprawiania sportu. Urządzenia najczęściej nie mają regulacji wysokości siedzenia czy ciężaru, który podnosimy, dlatego osoby, które każdego dnia chcą „wyciskać” coraz więcej kilogramów, nie zagrzeją tu miejsca – mówi Arek, trener personalny.

Siłownia na polu (fot. P. Banasik / What’s Up).

Dodaje jednak, że to dobry sposób na trening dla osób, które chcą po prostu utrzymać się w formie i zadbać o kondycję i zdrowie. Wystarczy bywać tam dwa-trzy razy w tygodniu, by poczuć się sprawniejszym fizycznie i mieć więcej energii. Najbardziej efektywne będą ćwiczenia na sprzętach do treningów wytrzymałościowych: orbitreki, rowerki, stepery czy biegacze.

– Trzeba też wspomnieć o zaletach uprawiania sportu na zewnątrz. Otwarta przestrzeń daje poczucie swobody i wolności w przeciwieństwie do często przepełnionych siłowni, naturalna temperatura jest zdrowsza niż klimatyzacja, a promienie słoneczne dostarczają energii – tłumaczy Arek.

Ćwiczenia prosto z ulicy

Mapę miasta z siłowniami na polu uzupełniają strefy przeznaczone do street workoutu. „Uliczny trening” to rodzaj aktywności fizycznej, podczas której do ćwiczeń wykorzystywane są elementy infrastruktury miasta, a obciążenie stanowi masa własnego ciała. W praktyce to treningi z użyciem wszystkiego, co znajduje się na ulicy: ławek, barierek, latarni czy bramek na boisku piłkarskim. Chociaż wydaje się, że to nic nowego, bo chyba każde dziecko używało osiedlowego trzepaka do podciągania się czy robienia fikołków, sama nazwa „street workout” weszła do powszechnego obiegu dopiero w 2009 roku. Sport zyskiwał popularność przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych, na Ukrainie i w Rosji, ale i w Polsce szybko znalazł amatorów. Szybko też okazało się, że „mała architektura” nie jest wystarczająca i street workout z ulicy przeniósł się do specjalnie projektowanych parków na świeżym powietrzu.

Krakowscy prekursorzy zaczęli trenować już w 2010 roku na jednym drążku do podciągania się, który stał w parku Jordana. O profesjonalną strefę zabiegali długo, aż wreszcie dzięki zwycięstwu w konkursie Budżetu Obywatelskiego w 2015 roku powstał Street Workout Park koło Tauron Areny. Miejsca wyposażone w drążki, drabinki i poręcze rozmieszczone na różnych wysokościach powoli pojawiają się w Krakowie. Oprócz Czyżyn można ćwiczyć także w parku Krowoderskim przy ulicy Łokietka czy na Ruczaju koło budynków Uniwersytetu Jagiellońskiego. Swój własny street workout park ma także Phillip Morris International, gdzie każdego dnia dla pracowników prowadzone są otwarte treningi z instruktorem.

– Pamiętajmy tylko, że najlepiej ćwiczyć rano albo wieczorem. Unikajmy nadmiernej aktywności fizycznej w pełnym słońcu, bo możemy sobie bardziej zaszkodzić niż pomóc – dodaje Arek.

Dagmara Marcinek

Absolwentka dziennikarstwa i filmoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Kocha stare kino i nowe technologie. O  tym, co piszczy w kulturze pisze w portalu Kulturatka.pl, o polskie filmy dokumentalne dba w KFF Sales&Promotion, a wszystko inne komentuje na twitterze: @_miss_waldorf_. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *