Siedem uciech głównych… Magdaleny Ziółkowskiej

Jej życie toczy się obecnie pomiędzy malowniczym Salwatorem, Zwierzyńcem, gdzie mieszka, i Plantami, gdzie mieści się Bunkier Sztuki. Dyrektorka galerii Magdalena Ziółkowska podpowiada, jak spędzić czas w Krakowie i nie tylko.

Magdalena Ziółkowska. (fot. arch. prywatne)

F.A.I.T.

Do czterech czy pięciu razy sztuka? W przypadku galerii F.A.I.T. straciłam już rachubę, dlatego policzmy raz jeszcze od początku… Ci, którzy do nowej lokalizacji galerii trafić mieli, już dawno ją odwiedzili. Po sąsiedzku, na ul. Ujejskiego 2a, w składzie tym samym od lat, Magdalena i Gaweł Kownaccy przygotowali hucznie zapowiadany wernisaż. Był czerwony dywan, były rozplotkowane tłumy marznące w kolejce przed wejściem, a w środku urodzinowy szampan i wystawa polaroidów Michała Sosny „Strategia zbyt wielu bankietów” (podobieństwo wydarzeń nieprzypadkowe). Gra z konwencją wyreżyserowana równie precyzyjnie jak samo wnętrze galerii, a zbudować napięcie na powierzchni kilku metrów kwadratowych to nie lada sztuka.

Żonglerka

Spacer po Zwierzyńcu warto rozpocząć od miejsca, które od razu wprawi nas w doskonały nastrój. Żonglerka – u zbiegu ulic Syrokomli i Ujejskiego – mieści się na parterze w narożnym lokalu (niegdyś sklepie spożywczym) w kamienicy z 1936 r. wg projektu Juliusza Eintrachta. Atutów jej nie brak – w wystroju wnętrza widać rękę rasowego zbieracza, co wyklucza możliwość, że jakikolwiek przedmiot trafił tam przypadkiem. Urzekł mnie autentyczny pietyzm detalu, otwarta, sąsiedzka atmosfera, jaką stworzyli właściciele, absolwenci ASP – Julia i Szymon – i pasja dla dobrych, lokalnych smaków. A może to magia tytułowej bohaterki?

Wideo Adriana Paci „Kolumna”

Antyczne motywy i wzory gościły nie tylko w klasycyzujących dworach minionych epok. Od lat są równie popularne w rezydencjach hollywoodzkich gwiazd i azjatyckich potentatów gospodarczych, gdzie starożytna zasada decorum (czyli stylistycznej odpowiedniości i harmonii) odeszła w niepamięć.

Dziś symbole europejskiej kultury wykuwane są nie w kamieniołomach włoskiej Carrary, lecz w kopalniach odkrywkowych na dalekim globalnym Południu, skąd, podobnie jak tania odzież z naszych sieciówek i dobra przemysłu elektronicznego, są transportowane do miejsca ich przeznaczenia. Historia powstawania tytułowej marmurowej kolumny, o której losach od pierwszych ujęć po ostatnie nie wiemy nic ponad to, co widzimy, to wideo albańskiego artysty Adriana Paci. To niejedyna praca traktująca o symbolicznej i nabywczej wartości dzieła sztuki, jaką możecie zobaczyć na wystawie „The Trouble with Value” w galerii Bunkier Sztuki.

Król kolekcjoner

Wystawa w Królewskiej Akademii Sztuk w Londynie po raz pierwszy w historii rekonstruuje imponujące, dotąd rozproszone po całej Europie, zbiory Karola I Stuarta. Znalazły się tu portrety króla pędzla van Dycka i Velázqueza, zamówienia czynione u Rubensa i Gerarda van Honthorsta. Ale o niemal każdym z prezentowanym dzieł powstała niejedna monografia. Dlatego zamiast studiować katalogi, warto wybrać się na czynną do 15 kwietnia wystawę, taka okazja nieprędko się powtórzy!

Obok niesamowitego portretu Karola V z psem pędzla Tycjana, to studium niemieckiego kupca Dericha Borna (1533) Hansa Holbeina Młodszego zrobiło na mnie największe wrażenie. Powściągliwej elegancji i finezji malarskiego kunsztu w przedstawieniu czarnego satynowego dubletu nie odda żadna reprodukcja. Podobnie jak magnetyzmu kierowanego wprost ku nam młodzieńczego spojrzenia.

Ul. Księcia Józefa

Legenda głosi, że na Salwatorze chcieli zamieszkać wszyscy ci, którym zależało na najlepszym z krakowskich adresów. Wiosną to malownicza kraina kwitnących kasztanów i pachnących słodko bzów. W tym mieście-ogrodzie w willi Pod Matką Boską (Księcia Józefa 29) w ostatnich latach XIX wieku mieszkał i tworzył Jacek Malczewski. W sąsiedztwie roiło się od domów o historiach tak zacnych jak losy samych rodów i ich mieszkańców. Obok dawnego dworku „Pod Lipkami”, z którego w 1813 r. książę Józef Poniatowski wyruszył na ostatnią kampanię, w czerwcu 1945 r. na fali powojennych repatriacji zamieszkał z matką Krystyną i bratem Jerzym Andrzej Wróblewski. Choć widoki dachów Krakowa i liczne martwe natury pochodzą z pracowni autora słynnych „Rozstrzelań”, to gwasze i tusze ze scenami rodzinnymi z życia artysty powstały właśnie przy ul. Księcia Józefa, w domu pod numerem 55a.

Nad Rudawą

Po raz pierwszy trafiłam na ul. Emaus kilka lat temu, odwiedzając pracownię rzeźbiarza Tadeusza Szpunara. Wówczas nie przypuszczałam, że zamieszkam w Krakowie i jego „Parę” będę mijała codziennie, przechodząc przez park Krakowski w drodze do pracy.

Z naszego spotkania zapamiętałam przede wszystkim bohaterkę drugiego planu – pracownię artysty i warsztat jego codziennej pracy. Pomieszczenie wysokie i ciemnawe. Malowniczo położony tuż nad rzeką Rudawą oryginalny kompleks architektoniczny to dwanaście powstałych w latach 70. piętrowych pawilonów z dużymi bramami wjazdowymi i wielkimi połaciami szkła na całą wysokość kondygnacji. Powstałe z inicjatywy środowiska artystów rzeźbiarzy i zaprojektowane przez architektkę Janinę Zgrzebnicką modernistyczne budynki tworzą rodzaj artystycznej kolonii na Salwatorze, przypominającej domy mistrzów Bauhausu w Dessau.

„SOS Brutalism”

Wydawnictwo o wadze ciężkiej, dosłownie i w przenośni. Imponująca dwutomowa antologia „SOS Brutalism” to 4,5-kilogramowy przegląd brutalistycznej architektury z całego świata.

Obok przykładów z Brazylii, Mołdawii czy Francji znalazła się w nim nasza krakowska szara perełka, czyli Miejski Pawilon Wystawowy zaprojektowany przez Krystynę Tołłoczko-Różyską. Architektce udało się doskonale przełamać dogmat betonu i surowości form i stworzyć budynek o oryginalnych architektonicznych rozwiązaniach, np. stropie wspartym bezpośrednio na pasie okien czy rzeźbiarskiej elewacji z odlewów deski szalunkowej. Warto przyjrzeć mu się bliżej podczas spaceru po Plantach.

Magda Wójcik

Oprócz tego, że co miesiąc redaguje What’s Up Magazine, organizuje Najedzeni Fest!, krakowską edycję Restaurant Week, warsztaty kulinarne oraz inne okołokuchenne projekty. Pisze o jedzeniu, m.in. dla Magazynu Kuchnia, gdzie opisuje małych producentów. Gości też na łamach Smaku i Werandy. Skończyła filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez dekadę pracowała w Gazecie Wyborczej. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *