Scena54 – kulturalne zamieszanie

Koktajle, dobra muzyka, nietuzinkowy program i piękne wnętrza. Scena54 pokazuje nowe podejście do koktajlbaru. I ma przy tym ambicję sięgać do najlepszych wzorców. Rozmowa z General Managerem Pawłem Pulką.

Magda Wójcik: Scena54 powstała przy Dolnych Młynów, gdzie sąsiaduje z restauracją Cargo. Na jakich gości się nastawiacie?

Paweł Pulka, General Manager Sceny 54. (fot. mat. pras.)

Paweł Pulka: Klimat naszego lokalu stworzyliśmy głównie z myślą o osobach powyżej trzydziestki, które docenią przemyślane wnętrze i umiejętności naszych barmanów. Zależy nam przy tym na swobodnej atmosferze, która sprzyja zarówno pół-formalnym spotkaniom biznesowym, jak i zabawie do białego rana w towarzystwie znajomych.

Jaki jest pomysł na Scenę54?

Pomysł na lokal oparliśmy na słynnym Studio 54, które swego czasu nakręcało życie towarzyskie Nowego Jorku. Do tego Manhattan jest przecież jedną z kolebek kultury koktajlowej. Chcieliśmy to połączyć, dlatego organizujemy wydarzenia rzadko spotykane w ofercie krakowskich klubów i serwujemy klasykę koktajlową, nie dając się ponieść nowej fali. Łączymy zatem cechy klubu, sceny otwartej na różnorodne wydarzenia kulturalne oraz klasycznego koktajlbaru. Szukamy nowości, nie chcemy ograniczać się do zapraszania DJ-ów. Organizujemy koncerty z muzyką na żywo – np. jazzowe interpretacje muzyki filmowej, występy stand-upowe, pokazy typu freak-show – sztuki cyrkowej czy erotyczne warsztaty shibari, ale także wernisaże i wieczory tematyczne.

Przy czym można u was potańczyć?

Gramy to, przy czym nasi goście bawili się kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu, ale i muzykę z ostatnich miesięcy. Wyróżnia nas mocne osadzenie w muzyce funk i disco. Goszczące u nas zespoły grają klasyki i nowości w swoich interpretacjach. Fajnie poszaleć do hitów typu „Get Lucky” w wykonaniu na dwie gitary, trąbkę, klawisze, perkusję, wokal i chórki. Staramy się zaskakiwać i sądzę, że robimy to dobrze. Świadczy o tym przede wszystkim szybko powiększająca się grupa stałych bywalców.

Dlaczego to właśnie do was warto przyjść na koktajle?

Po pierwsze mamy jeden z większych barów w Krakowie: to sześć pełnych stanowisk, które pozwalają na sprawną obsługę. Część baru jest obniżona w taki sposób, że możesz usiąść bezpośrednio przy ladzie, nie używając krzeseł barowych. Dzięki temu pijąc koktajle możesz obserwować pracę barmana, którego stanowisko nie jest w żaden sposób przysłonięte. Sprzyja to rozmowom i zawieraniu znajomości. Po drugie nasz zespół tworzą ludzie, którzy wygrywali konkursy, szkolili innych, prowadzili warsztaty. Naszą ambicją jest zapoznanie gości z tajemnicami sztuki barmańskiej. Właśnie startujemy z akcją Iconic Cool 10/20: w środy i czwartki będziemy prezentować klasyki w niższych cenach, aby zachęcać do poznawania historii miksologii. Chcemy też organizować szkolenia dla naszych gości.

Cieszy mnie też to, że z roku na rok ludzie coraz głębiej wchodzą w świat koktajli i doceniają dyskretne różnice w smakach, strukturach, konsystencji. Chcemy też pokazać, jak się bawiono kiedyś. Przypomnieć trochę zapomnianą kulturę spędzania czasu – nie przy wódce z sokiem i lanym piwie, ale czymś, co może sprawić większą frajdę. Najbardziej wyraża nas jednak przywiązanie do tradycji koktajlowej – wyrażane w tym co i jak serwujemy oraz w jakim anturażu się to dzieje. Stroje, kindersztuba, atmosfera – staramy się, by to wszystko ze sobą grało, by dawać naszym gościom poczucie wyjątkowości. Chcemy, by dookoła nas było po prostu trochę bardziej #classy.

Magda Wójcik

Oprócz tego, że co miesiąc redaguje What’s Up Magazine, organizuje Najedzeni Fest!, krakowską edycję Restaurant Week, warsztaty kulinarne oraz inne okołokuchenne projekty. Pisze o jedzeniu, m.in. dla Magazynu Kuchnia, gdzie opisuje małych producentów. Gości też na łamach Smaku i Werandy. Skończyła filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez dekadę pracowała w Gazecie Wyborczej. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *