Gogle do teleportacji

Wirtualna rzeczywistość to jeden z najważniejszych trendów technologicznych ostatnich lat. Zanim jednak gogle VR będą obowiązkowym wyposażeniem każdego mieszkania, podpowiadamy gdzie w Krakowie można przy użyciu okularów teleportować się do zupełnie innej rzeczywistości. Oczywiście tylko wirtualnej.

 

Ciemne chmury pokryły całe niebo, stoisz pośrodku pogrążonego w mroku osiedla. Otoczony przez szare bloki, nigdzie nie widzisz żywej duszy. W jednej ręce trzymasz latarkę, w drugiej pistolet. Za sobą słyszysz odgłos łamanych gałęzi i jesteś pewien, że ktoś się zbliża. Odwracasz się szybko. Strzelasz. Zombie pada na ziemię. Nie, to nie koszmarny sen, ani plan serialu „The Walking Dead”, to wirtualna rzeczywistość, która sprawia, że w ciągu kilku sekund możesz znaleźć się w zupełnie innym świecie.

 

- Żeby zrozumieć czym jest wirtualna rzeczywistość i jaki ma potencjał, trzeba jej doświadczyć. Nie da się tego wyjaśnić w kilku słowach, to trzeba przeżyć – tłumaczy Adam Białoń z Headtrip, krakowskiego salonu VR. I ma rację, bo najczęściej pojawiająca się definicja mówiąca, że VR to „sztuczna rzeczywistość stworzona przy wykorzystaniu technologii informatycznej”, nie oddaje nawet połowy realnej przyjemności z zabawy. VR to 3xI, czyli interaction, immersion i imagination. To technologia, która zabiera nas do świata czyjejś wyobraźni, w którym jesteśmy aktywnymi uczestnikami, a dzięki temu całkowicie zanurzamy się w nim i zapominamy o „bożym świecie”. A wszystko to za sprawą specjalnych gogli, kontrolerów oraz komputera, smartfona czy konsoli do gier.

 

Wirtualna rzeczywistość dziś to jeden z najszybciej rozwijających się nowych trendów. Agencja Tractica zakłada, że rynek sprzętu i oprogramowania w tej branży będzie rósł w tempie 142 proc. rocznie i w 2020 roku osiągnie wartość prawie 22 mld dolarów. To ogromny skok, bo jeszcze w 2014 roku gogle ze wszystkimi akcesoriami warte były jedynie niewiele ponad 100 mln dolarów. Zresztą, jak prognozuje CCS Insight, sama ilość sprzedanych urządzeń ma wzrosnąć z 2,5 mln w 2015 roku do 24 mln w 2018 roku.  

 

Do czasu tego wielkiego boom specjaliści intensywnie pracowali nad goglami, czujnikami i kontrolerami ruchów, a ich prototypów można szukać już w latach 60-tych, np. w urządzeniu Sensorama Mortona Heiliga. Dopiero jednak pojawienie się i popularyzacja Oculus Rift sprawiły, że wirtualną rzeczywistość zaczęto traktować realnie.

 

- Technologia VR pojawiła się już jakiś czas temu, ale długo nie było na rynku odpowiedniego sprzętu, który faktycznie pozwalał odczuć przeniesienie się do wirtualnej rzeczywistości. Obecnie mamy do czynienia z pierwszą generacją takich urządzeń, które ciągle nie są doskonałe, ale już teraz ich możliwości są ogromne – mówi Maciej Szafarczyk z Headtrip.

 

Nasze sklepy powoli zalewane są przez tanie wersje gogli. Gadżet z hipermarketu za 29,99zł to dobry pomysł na prezent, który pozwoli pooglądać teledyski czy krótkie seriale, ale do wielowymiarowej rozrywki potrzebny jest sprzęt, który kosztuje nawet kilka tysięcy złotych. Na szczęście, by pobawić się w VR nie trzeba od razu inwestować całej swojej wypłaty, bo już za kilkanaście złotych można teleportować się do innego świata z kilku miejsc w Krakowie. W lipcu tego roku w Galerii Kazimierz ruszył pierwszy krakowski salon VR – Headtrip. To tu można w jednej chwili trafić do lunaparku i krzyczeć ze strachu na jednej z jego atrakcji czy zabijać wspomniane wyżej zombie. Ale to nie wszystko, możesz tu grać w tenisa, szukać zaginionej siostry czy próbować uwolnić się z escape roomu.

 

Jeśli jednak po pracy, najchętniej wróciłbyś z powrotem do pracy, to i dla korpomaniaków Headtrip ma coś w swojej ofercie. – W jednej z gier przenosimy się do roku 2050 i trafiamy do muzeum pracy, w którym roboty pokazują nam, jak wyglądały biura w przeszłości,  czyli właśnie dziś. Mamy do wykonania różne zadania, a przy okazji obserwujemy absurdy związane z pracą biurową – mówi Adam. W wirtualnej korporacji możesz robić dokładnie to, co każdego dnia w swojej pracy, z tą różnicą, że tu zrobioną przez siebie kawę możesz z czystym sumieniem wylać na biurko, możesz wreszcie przyłożyć głowę do skanera, by skserować swój mózg, a co najważniejsze wszelkie księgowe problemy trzeba tu rozwiązać kreatywnie.

 

Wielu uważa, że gogle sprawiają, że grający izoluje się od realnego świata, a co się z tym wiążę VR jest rozrywką indywidualną, skupiającą się na przeżyciach jednostki. Nic bardziej mylnego. – Przychodząc z grupą znajomych, gdy jedna z nich zakłada gogle reszta może obserwować, nie tylko to dzieje się na ekranie, ale przede wszystkim reakcje osoby, która aktualnie wynika w wirtualny świat. Cała zabawa polega na tym, że grający zapomina, że ktoś na niego patrzy i pozwala sobie na całkowicie naturalne reakcje – tłumaczy Adam. I rzeczywiście tak jest, użytkownicy wykonują nieskoordynowane ruchy, odpędzają się od potworów, krzyczą ze strachu, piszczą z radości, a znajomi mogą na to patrzeć i dobrze się bawić.

 

Zresztą w ofercie znajdują się też gry, które angażują kilka osób, choć tylko jedna zakłada gogle. W „Keep talking and nobody explodes” trzeba rozbroić bombę rozwiązując logiczną łamigłówkę, a zasady zapisane są na wydrukowanej instrukcji, którą przeczytać mogą ją tylko ci bez VRowego hełmu na głowie. „Keep talking and nobody explodes” połączył więc VR z tradycyjną grą, a nową technologię z tak archaiczną formą jak papierowa instrukcja, pozwalając zaangażować do rozgrywki kilka osób na raz. W grupie znajomych można zagrać tu też np. w strzelanie z łuku, gdzie integrującym czynnikiem jest klasyczna rywalizacja o miejsce w rankingu.

  

– Wirtualna Rzeczywistość przechodzi obecnie przez ten sam proces co pierwsze gry telewizyjne czy komputerowe. Wtedy też na początku otrzymaliśmy prosty gameplay, dający dużo fun’u, z którego korzystało się głównie w przestrzeni publicznej. Z tego punktu widzenia salon VR nie różni się wiele od salonów z automatami do gier z lat 90-tych – mówi Maciej. 

 

Salon z grami VR to jednak nie jedyne miejsce w Krakowie, gdzie można doświadczyć wirtualnej rzeczywistości. Blisko centrum działają dwa kina oferujące seanse w goglach VR. Pierwszy z nich, na ulicy Grodzkiej, zabiera na szaloną wycieczkę rollercosterem, drugi na Floriańskiej, pozwala przenieść się do dżungli czy prehistorycznej krainy dinozaurów.

 

A jeśli nie chce wam się wychodzić z domu, wirtualny świat może przyjechać do Was. Zarówno Headtrip, jak i działająca na terenie Krakowa firma Surreal VR, może pojawić się ze swoim rozrywkowym repertuarem na imprezach integracyjnych w firmach, waszych urodzinach czy imieninach.

 

- Obserwowaliśmy VR, kiedy wszyscy myśleli jeszcze, że to science-fiction. Teraz ta fikcja stała się rzeczywistością, a to dopiero początek – mówi Adam Białoń. 



Dagmara Marcinek







Zapisz się do naszego newslettera




©2015 What's Up Magazine - wszelkie prawa zastrzeżone

What's Up?

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco.