Ohne Arbeit kein Erfolg

Wszyscy kochają romantyczny francuski, melodyjny hiszpański czy zabawnie brzmiący czeski. Ale to twardy, kanciasty, brzmiący jak rozkazy niemiecki jest drugim, po oczywistym angielskim, językiem, którym posługują się pracownicy korporacji.

Tylko dziś na stronie pracuj.pl możemy znaleźć prawie cztery tysiące ogłoszeń dla osób potrafiących „szprechać”. Jak twierdzi Marcin Sojka, Senior Business Development Manager w Advisory Group TEST Human Resources, korporacje mają więcej wakatów dla osób znających niemiecki, niż obecnie dostępnych jest kandydatów na rynku pracy. Jeśli więc znasz język na poziomie B2/C1 i masz minimum roczne doświadczenie, zatrudnienie znajdziesz bez trudu.

 

W latach 90. popularny niemiecki komik Harald Schmidt powiedział słynne do dziś zdanie „jedź do Polski, twój samochód już tam jest”. Z tą niemiłą łatką udało się wygrać, bo dziś niemieckie koncerny powierzają Polakom nie tylko swoje samochody, ale i samoloty. Niedawno w krakowskiej Bonarce Lufthansa otworzyła jeden z największych swoich oddziałów poza Niemcami. A to przecież dopiero jedna z niemieckich firm, które tu realizują poszczególne swoje procesy. Inne korporacje tworzą w Krakowie zespoły zajmujące się klientem niemieckojęzycznym. Do Capgemini dzwonią Niemcy, którzy mają problem ze sprzętem IT, w Shellu rozliczają swoje faktury, a w Sappi załatwiają dostawy wysokiej jakości papieru.

 

Polscy specjaliści pracują jednak nie tylko z naszymi sąsiadami. Słynący z drogich zegarków i pysznej czekolady Szwajcarzy wiedzą, że ich pracownicy na miejscu są kosztowni w utrzymaniu. Dużo mniej za czekoladę, nawet z alpejskiego mleka, zapłaci w supermarkecie Polak, dlatego też do szczęścia wystarczy mu mniejsze wynagrodzenie. Nawet pięciokrotnie mniejsze niż w Szwajcarii.

 

Czy mniej niż w Szwajcarii oznacza jednak mało? Według Marcina Sojki, nawet pracownicy obejmujący podstawowe stanowisko w dziale obsługi klienta, znający jednak angielski, niemiecki i posiadający roczne doświadczenie, mogą liczyć na stawkę około 5 tys. zł brutto. Natomiast ci zaraz po studiach, bez żadnego doświadczenia w zawodzie, mają jak w banku, że czekają na nich co najmniej 3 tys. zł. Przypomnijmy sobie szybko, ile wynosi stawka minimalna w Polsce. Teraz brzmi lepiej? Ja.

 

Praca z klientem niemieckojęzycznym to oczywiście nie wieczny Oktoberfest. Nie każdy z dzwoniących mówi Hochdeutsch, więc nawet znajomość niemieckiego na poziomie C1 nie uchroni od powtarzania: „czy może pan/pani powtórzyć”. Im dłużej jednak pracujesz, tym swobodniej czujesz się w każdej rozmowie, więc jeśli nauczysz się akcentów regionalnych, ktoś po drugiej stronie słuchawki nawet nie zorientuje się, że nie wychowałeś się na bawarskiej polanie.

 

Jeśli już zrozumiesz, o co chodzi twojemu rozmówcy, musisz uważać na formę rozmowy. Tu akurat stereotypy się sprawdzają i nadrzędną zasadą jest to, że wszystko ma swoje zasady. W skrócie – Ordnung muss sein. Marcin Sojka z Advisory Group TEST Human Resources ostrzega, że w rozmowach z klientem niemieckojęzycznym musimy uważać na spontaniczność czy zbyt zuchwałe wyrażanie emocji. Cały proces musi być przeprowadzony rzeczowo, fachowo i według scenariusza.

 

Mimo, że może i niemiecki nie jest tak romantyczny jak francuski, to i tak badania, prowadzone np. Randstat, pokazują, że chętnie się uczymy tego języka i nim posługujemy. Zresztą przecież to po niemiecku cierpiał młody Werter, a niemiecki kompozytor Mendelssohn stworzył marsz, przy którym pary na całym świecie mówią sobie sakramentalne „tak”. Pokochajmy więc naszych zachodnich sąsiadów i ich język, współpracujmy z nimi i… zarabiajmy. Geld regiert die Welt.

 
 


Dagmara Marcinek







Zapisz się do naszego newslettera




©2015 What's Up Magazine - wszelkie prawa zastrzeżone

What's Up?

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco.