Ustawą w krajobraz

Kraków stawia sobie nie lada wyzwanie: chce zbudować spójne estetycznie miasto, pozbawione zbędnych ogrodzeń, które sprzyja rozwojowi społeczeństwa obywatelskiego. Narzędziem ma być tzw. ustawa krajobrazowa.

W ostatnich miesiącach Kraków znalazł się kilkukrotnie na czołówkach serwisów internetowych i wielu gazet – to za sprawą nietypowego, jak na Polskę, podejścia do kwestii ogradzania osiedli. Płoty stały się zdaniem niektórych plagą naszych miast, zamykając przed postronnymi całe kwartały, utrudniając przemieszczanie się w mieście pieszo – w efekcie mapy miast zapełniły się czarnymi plamami miejsc zamkniętych dla wąskiej grupy właścicieli mieszkań.

 

Kraków chce wykorzystać tzw. ustawę krajobrazową, by powstrzymać stawianie płotów wokół osiedli, a nawet by zlikwidować już istniejące. Przekonanie mieszkańców będzie trudne – płoty mają w ich mniemaniu zapewnić bezpieczeństwo (choć nie ma na to większych dowodów, a chociażby przypadki kradzieży rowerów na zamkniętych osiedlach wskazują, że pod tym względem nie różnią się one od tych otwartych), mają też odgrodzić od niepożądanych włóczęgów, niechcianych samochodów czy wreszcie zapewnić, że na osiedlowym placu zabaw pojawią się tylko dzieci z osiedla. Płoty są czasami symbolem statusu. Znany jest przypadek dewelopera, który nie mógł ruszyć ze sprzedażą mieszkań, dopóki na stronach internetowych nie ogłosił, że osiedle zostanie ogrodzone – wtedy sprzedaż poszła z górki.

 

Mimo, że takie traktowanie przestrzeni wspólnej zdobywa zwolenników, wiceprezydent Elżbieta Koterba chce zmieniać Kraków, próbując stworzyć warunki, w których mieszkańcy będą zarówno mieli zabezpieczoną choć część swojej prywatności, a miasto równocześnie nie stanie się zbiorem zamkniętych enklaw. – Jeśli ze względów bezpieczeństwa, np. dbając o dzieci, ktoś chce postawić płot od strony ulicy, to można zastąpić go żywopłotem – zwraca uwagę wiceprezydent Koterba.

 

W różnych częściach miasta płoty mają być traktowane w różny sposób. Na osiedlach jednorodzinnych ogrodzenia nadal będą mogły istnieć, ale już nie w postaci murów – do wykorzystania nadal pozostanie szeroka paleta: sztachety, siatki, kraty, każde ażurowe ogrodzenie. Prywatność będzie sobie można zapewnić zielenią pnącą się na takim płocie. Żywopłoty wspominane przez prezydent mają z kolei zastąpić płoty na osiedlach wielorodzinnych. A jak z samochodami? Szlaban lub inne szykany na uliczce wjazdowej do osiedla nadal będą mogły być stosowane.

 

– Płoty tworzą zamknięte enklawy, co jest społecznie szkodliwe. Izolują ludzi od siebie, zabierają kawałek po kawałku fragmenty miasta – mówi Koterba. Przekonanie krakowian i inwestorów łatwe nie będzie, ale są przykłady wskazujące, że przynajmniej część mieszkańców z rozwiązania będzie zadowolona. Na jednym z budowanych w Płaszowie osiedli nabywcy mieszkań nakłonili dewelopera, by decyzję o stawianiu płotu uzależnił od wielkości grupy skłonnej z niego zrezygnować.

 

Próby zakazania płotów urzędnicy podejmowali już kilkukrotnie, zakazując w planach miejscowych otaczania płotami osiedli. Przepisy były jednak zaskarżane i w sądach zwolennicy płotów wygrywali. Dopiero ustawa krajobrazowa da odpowiednie narzędzia.

 

Mniejszym wyzwaniem pod względem społecznym, ale dużym finansowo i organizacyjnie, będzie za to stworzenie katalogu tzw. miejskich mebli (ławek, słupków i innych obiektów tego rodzaju) i spójnego systemu informacji miejskiej (SIM). W Polsce pierwszym miastem, które zdecydowało się na spójny SIM była Warszawa, ale przez lata ograniczało się to do zbudowania katalogu oznaczeń ulic, z charakterystyczną kolorystyką i krojem czcionki. Kraków pod tym względem nie może się pochwalić sukcesami. Tablice z nazwami ulic mają przypadkowo wybrany krój czcionki, a jedynym założeniem jest kolor niebieski. Tylko tramwaje krakowskie doczekały się ustalonego wzoru kolorystycznego.

 

Teraz tego rodzaju regulacje mają dotyczyć całego Krakowa. Dla poszczególnych rejonów miasta (najstarszej części, osiedli, obszarów jednorodzinnych) mają zostać wyznaczone palety dopuszczalnych materiałów i barw. Te będą oczywiście dotyczyły głównie przestrzeni wspólnych, jak chodniki, płoty, słupy. Płoty z blachy, czy gotowych betonowych segmentów nie będą dopuszczane. Istniejące już elementy także będą musiały zostać zmienione. Na razie jednak nie wiadomo ile czasu dostaną na ten krok właściciele nieruchomości, ani kto będzie oceniał, które ogrodzenie wymaga zmiany.

 

Pytaniem pozostaje nie to, czy plany te uda się zrealizować, ale w jakim tempie. Jest oczywiste, że nie da się wymagać w całym mieście realizacji wszystkich wytycznych tuż po ich wprowadzeniu. Z żalem można dziś stwierdzić, że taka ustawa, a dzięki niej lokalne rozwiązania, powinna była zostać uchwalone co najmniej dekadę temu, gdy zaczynała się fala inwestycji za unijne pieniądze, kiedy remontowano wiele placów.

 

Że warto się za to zabrać, pokazuje przypadek parku kulturowego, który stworzono dla Starego Miasta – w rok udało się zapanować nad chaosem szyldów. Jeśli w kilka lat uda się uporządkować tę kwestię w całym mieście na podstawie ustawy krajobrazowej, będzie można mówić o sukcesie.

 

Na stronie www.krakow.pl można wypełnić ankietę na temat prezentowanej koncepcji uchwały krajobrazowej.



Bartosz Piłat







Zapisz się do naszego newslettera




©2015 What's Up Magazine - wszelkie prawa zastrzeżone

What's Up?

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco.