Oddech w pracy

Pracujesz w biurowcu? Zimą masz szansę oddychać całkiem niezłym powietrzem, pozbawionym części zanieczyszczeń. Jeśli jednak w twoim biurowcu zaniedbano klimatyzację, zamiast pyłem smogowym możesz oddychać toksynami pleśni.

Większości osób zanieczyszczenie kojarzy się ze smogiem. W Krakowie to najczęstsze skojarzenie – i nic dziwnego, jeśli weźmiemy pod uwagę statystyki zapylenia powietrza. Te złe dane dotyczą jednak powietrza na ulicach. Zwykle zaś nie zdajemy sobie sprawy, jaka jest jakość powietrza w budynkach, w których pracujemy. Najczęściej mało który ma otwierane okna, co oznacza, że przez większość roku pracujemy w podobnych warunkach. Dobrych czy złych?

Jakość tego powietrza może mieć duży wpływ na nasze zdrowie i nie chodzi wyłącznie o smog. Miejsce, w którym pracujemy, to obok sypialni drugie miejsce, w którym spędzamy najwięcej czasu. Mieszkańcy miast ok. 90 proc. czasu spędzają w budynkach – jak wskazują dane Śląskiej Akademii Medycznej – więc biorąc pod uwagę jakość powietrza w Krakowie, na znaczeniu zyskuje czystość tego, które wpada do pomieszczeń: sypialni, miejsca pracy, sklepu. Nie trzeba zaś przypominać, że smog wpływa na zwiększenie zachorowań na choroby płuc, jak astma, przewlekła obturacyjna choroba płuc (to problem palaczy, ale także osób oddychających wyjątkowo zanieczyszczonym powietrzem) i rak płuc. Smog podnosi też liczbę osób zapadających na choroby układu krążenia – zależnie od okoliczności może być to wzrost nawet dwukrotny. Przede wszystkim zaś ludzie oddychający złym powietrzem znacznie częściej chorują, a więc częściej mają przerwy w pracy. Dowodzi tego wiele statystyk.

Czyste powietrze = jasność myśli

O tym, że niska jakość powietrza w biurach ma negatywny wpływ na wydajność pracowników, mówią wyniki badania na temat związku dwutlenku węgla w powietrzu a sprawnością umysłową, przeprowadzone przez naukowców z Harvard University. Wskazały jednoznacznie ścisły związek pomiędzy jakością powietrza a  możliwościami oddychających. Osoby, które pracowały w środowisku bez substancji szkodliwych w powietrzu i z wymuszoną wentylacją, miały podwojoną sprawność umysłową w stosunku do osób oddychających przeciętnym powietrzem biurowym. W interesie pracodawców jest więc, by ich pracownicy oddychali powietrzem dobrej jakości. To się po prostu opłaca.

– Jeśli chcemy mówić o rozwoju Krakowa i o podnoszeniu jakości życia, musimy systematycznie poprawiać stan powietrza. Dotyczy to zarówno działań w mieście zmniejszających poziom zanieczyszczeń, ale też instytucji, w których pracujemy. Kiedy pojawia się smog, zalecamy dzieciom, by nie wychodziły ze szkoły czy przedszkola, ale jednocześnie powinniśmy zadbać, by w tych wnętrzach powietrze było oczyszczone – mówi Renata Godyń-Swędzioł, dyrektor szpitala im. Narutowicza, sugerując, że byłaby skłonna wyposażać obiekty publiczne w odpowiedniej jakości klimatyzację, która wyłapie zanieczyszczenia. – To samo dotyczy naszych miejsc pracy. W lecie powinniśmy móc otworzyć okna, by zaciągnąć się świeżym powietrzem, a zimą oddychać czystym. To najlepsze dla głowy, dla zdrowia, a potem też dla finansów miasta – komentuje konieczność leczenia ludzi wdychających smog.

Dlatego każdy nowy budynek biurowy jest wyposażany w coraz nowocześniejsze urządzenia sterujące wentylacją i klimatyzacją. Liczy się nie tylko czystość powietrza (a więc brak pyłów, bakterii czy drobnoustrojów), ale także intensywność jego wymiany, a w konsekwencji niskie stężenie dwutlenku węgla. Nowe biurowce są zatem naszpikowane czujnikami temperatury, wilgotności itp. tak, aby jak najdokładniej sterować jakością powietrza. Nie idzie tylko o jakość powietrza, ale również o oszczędzanie energii – im mniejsze wahnięcia stanu powietrza w budynku, tym mniej energii trzeba zużyć.

Jest o co walczyć, bo biurowiec to – zgodnie z tytułem hitowej sensacji sprzed 30 lat – prawdziwa szklana pułapka. Jeśli zaniedbany zostanie system wentylacji i klimatyzacji, praca w takim miejscu może być bardzo niezdrowa i niekomfortowa. Smog to jedno – w nieczyszczonej klimatyzacji rozwijają się grzyby, zalegają brudy, na których rozwijają się drobnoustroje. Nieprzyjemne dolegliwości odczuwają nie tylko alergicy. Problem został zauważony przez Światową Organizację Zdrowia (WHO).

Dolegliwości osób pracujących w budynkach z nieotwieralnymi oknami lekarze określają mianem „zespołu chorego budynku” – SBS (Sick Building Syndrome). Częste są: ogólne złe samopoczucie, zmęczenie, suchość skóry, uporczywe bóle głowy, nerwowość i rozdrażnienie oraz suchy kaszel. Dodatkowo zauważalne są: spadek koncentracji, łzawienie oczu, senność oraz… nagłe ataki kichania. Dolegliwości bardzo podobne do przeziębienia czy astmy. Nowoczesne, energooszczędne budownictwo nastawione jest na jak najlepszą izolację i ograniczenie strat energii, dlatego obiekty takie są bardzo szczelne – o naturalnej wymianie powietrza można zatem zapomnieć. Wszystko odbywa się za pomocą kanałów wentylacyjnych i nawiewów. Brak systematycznego czyszczenia urządzeń klimatyzacyjnych zapewnia jednak idealne środowisko dla pleśni.

Witamina C w filtrze

W teorii nowoczesne biurowce są świetnym miejscem do ucieczki przed smogiem. Wyposażone są bowiem w inteligentne systemy zarządzania ogrzewaniem, wentylacją i klimatyzacją. Mają one zapewniać idealne parametry wewnątrz budynku. Jednak w praktyce jakość powietrza w  biurowcach pozostawia wiele do życzenia. Jakość powietrza zależy tam bowiem nie tylko od jakości systemów wentylacji, ale też od tego, jak dba o nie administracja budynku. Oszczędzanie na klimatyzacji kusi, ale straty związane z nieobecnością chorych w pracy mogą być wyższe.

Niezależnie od tego, jak rzetelnie do utrzymywania jakości powietrza podchodzi administracja biurowca, przebywanie w nim w okresie najgorszego smogu jest korzystne. Wszystkie klimatyzatory wyposażone są w filtry siatkowe, które zatrzymują kurz, pył i pyłki kwiatów czy traw, przez co powietrze w pomieszczeniu jest czystsze niż na zewnątrz. Co ważne, filtry działają również, gdy nie pracują klimatyzatory, a jedynie same wentylatory. Już samo to pozwala na ograniczenie pyłów w powietrzu we wnętrzu. Prawdziwy zdrowotny efekt przynosi jednak zastosowanie specjalistycznych filtrów. Producenci klimatyzatorów od lat mają w ofercie wiele wariantów skutecznych i  efektywnych filtrów powietrza. Są więc: filtr z witaminą C, formaldehydowy, bio, z jonami srebra czy filtr HEPA. Ten pierwszy ma uwalniać do powietrza witaminę C, co ma zmiękczać skórę (ma więc raczej wpływ na komfort, a nie na jakość powietrza). Z kolei ten formaldehydowy eliminuje nieprzyjemne zapachy. Filtry bio mają zaś za zadanie wyłapywać grzyby i mikroby. Te z jonami srebra zabijają bakterie i mikroorganizmy oraz hamują ich rozwój w pomieszczeniach. Są także filtry elektrostatyczne, które wyłapują ok. 95 proc. zanieczyszczeń w powietrzu.

Najskuteczniejszym i najważniejszym z punktu widzenia pracowników biurowców są jednak filtry HEPA. Mają w składzie aktywny węgiel, który wiąże większość groźnych substancji w powietrzu, i wyłapują nawet 99,9 proc. mikrocząstek o wielkości nawet 10 mikrometrów – radzą sobie więc z pyłami PM10 i PM20, jeszcze mniejszymi. – Każdy filtr, jeśli jest świeży, poprawia sytuację. Jednak tak naprawdę, jeśli myślimy o oczyszczeniu powietrza ze smogu, skuteczne są głównie filtry HEPA. Aktywny węgiel najlepiej wiąże niebezpieczne substancje znajdujące się w pyłach fruwających w powietrzu nad miastem – mówi Andrzej Guła, jeden z liderów Krakowskiego Alarmu Smogowego. Sam w mieszkaniu ma urządzenia filtrujące powietrze, a jednocześnie poszukuje do nich najskuteczniejszych filtrów.

Na razie pracodawcy niezbyt często dbają o powietrze, którym oddychają pracownicy. Filtry stosowane są m.in. w amerykańskim konsulacie w Krakowie. Tam pojawiły się jako uzupełnienie istniejącego systemu. Są jednak budynki, które już na etapie projektowania zostały wyposażone w wydajne systemy filtrów. Zalicza się do nich choćby biurowiec Vinci, oddany pięć lat temu. Oprócz tego, że wyposażony jest w wiele zabezpieczeń przeciwpożarowych, w sieć monitoringu, itp., ma również parking wyposażony w system czujników mierzących stężenie spalin, a co najważniejsze: system wentylacji pomieszczeń z m.in. funkcją nawilżania powietrza, co razem z wydajnymi filtrami pomaga utrzymywać bardzo wysoką jakość powietrza we wnętrzach.

Budynek z certyfikatem Standardy jakości powietrza stają się coraz ważniejsze. Budynków spełniających te najwyższe najlepiej szukać, wykorzystując ogólnie znane certyfikaty jakości. Jednym z nich jest prestiżowy międzynarodowy certyfikat BREEAM International (Building Research Establishment Enviromental Assessment Method) – jedna z najbardziej cenionych w Europie metod oceny budynków pod kątem ich przyjazności dla środowiska naturalnego oraz komfortu przyszłego użytkownika. Choć nagroda powstała z myślą o motywowania architektów do planowania zmniejszenia zużycia energii w budynkach, do zdobycia najwyższych jej szczebli trzeba także zadbać o jakość powietrza, które ma wpływ na komfort i zdrowie pracowników.

Kraków pod tym względem jest wyjątkowy. W skali światowej jest liderem w branży usług zewnętrznych, a zarazem od lat boryka się z kiepskim powietrzem, co – choćby zdaniem ekspertów PwC – może odstraszać inwestorów. – To spory problem. Informacje o dużych zanieczyszczeniach powietrza w Krakowie bardzo utrudniają budowanie wizerunku Krakowa jako miejsca przyjaznego inwestorom. Oczywiście sytuacja nadal wymaga poprawy, ale najnowsze badania pokazują, że Kraków nie jest jeszcze tak złym miejscem jak choćby otaczające miasto miejscowości, z których – tak na marginesie – zanieczyszczenia napływają nad Kraków – mówi Rafał Kulczycki, dyrektor wydziału rozwoju miasta w krakowskim magistracie. Jego słowa zdaje się potwierdzać Jacek Drabik, szef krakowskiego oddziału Motoroli, który niedawno w czasie debaty „Kraków przyszłości” mówił: – Nawet państwo nie zdajecie sobie sprawy, jak ważna dla młodych ludzi jest jakość powietrza. Oni chcą żyć w mieście, w którym jeśli wieczorami biegaj ą, by poprawić swoją kondycję, chcą mieć gwarancję zdrowego oddechu – mówił o pracownikach swojej firmy.

Złe powietrze może oznaczać koszty – albo mniejszą wydajność pracowników, albo konieczność zainwestowania w odpowiednie urządzenia do filtracji powietrza. Dziś nie ma to wielkiego znaczenia ekonomicznego, ale świadomość krakowian rośnie i w przyszłości pracownicy mogą się domagać od pracodawcy gwarancji odpowiedniego środowiska pracy. Dla właścicieli zagranicznych korporacji może być to nietypowy problem. O ile w zachodnich krajach deweloperzy ścigają się na energooszczędność i obni- żanie emisji dwutlenku węgla z budynków, by wspierać walkę z globalnym ociepleniem, w Polsce, szczególnie w Krakowie, dyskutuje się również o oczyszczaniu powietrza nasyconego smogiem. Jedno jest pewne – budynek ze sprawnym systemem wentylacji i zadbanymi pod względem sanitarnym urządzeniami jest dobrym miejscem, by oddychać powietrzem w znacznym stopniu oczyszczonym z fruwających „na polu” pyłów z toksynami.

Bartosz Piłat

Dziennikarz, publicysta, freelancer. Zajmuje się problematyką zarządzania miastami, w tym efektywnością sieci transportowych i urbanistyką, oraz ochroną środowiska na styku z gospodarką, m.in. jakością powietrza, gospodarką odpadami i odnawialnymi źródłami energii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *