Nowy What’s Up już w dystrybucji!

Logo Starbucksa: syrena z dwoma ogonami. W najsłynniejszej w świecie sieciówce z kawą nie tylko syreny mają podkreślać hybrydowy model globalnego biznesu. Według marketingowej koncepcji Starbucks ma być „czymś pomiędzy”, hybrydą domu i miejsca do pracy, biura i miejsca relaksu.

W 29 tysiącach starbucksowych kawiarni rozsianych po całym świecie ową hybrydowość serwuje się wraz z kubkiem kawy: rodzaj oświetlenia, faktura foteli, gniazdka elektryczne, nienachalna obsługa – wszystko to ma sprawiać, że poczujemy się tu nieco domowo, ale też skupimy się na pracy. Jeszcze w czasach mniej powszechnego WiFi w kawiarniach, Starbucks oferował w cenie kawy mocny sygnał internetowy. Na wszelkie sposoby starano się, aby klient został tu jak najdłużej. Może po drodze zapragnąwszy ciastka, może muffina, może znów kubka waniliowej latte…

I tak jak Anthony Giddens, znany brytyjski socjolog, postuluje, aby między kapitalizmem a socjalizmem poszukać jakiejś trzeciej drogi, jako kierunku, w którym mogłyby się rozwijać przyszłe społeczeństwa, tak amerykańscy spece od frappuccino wiedzą, że znakomita większość ich klientów tego właśnie potrzebuje. Kawiarniana hybryda domu i biura okazuje się zabójczo skuteczna. Nic więc dziwnego, że skoro obecnie każdy Starbucks chce wytyczać szlaki naszego picia kawy, również i każda poważnie obmyślająca swą przyszłość firma bierze pod uwagę to, że praca, codzienność i relaks niezauważalnie się przenikają. I wie, że warto w ten model inwestować, bo w dobie popularności miękkich metod w zarządzaniu i wynikającej z nich efektywności pracy, takie strategie są nie tylko modne, ale i wręcz konieczne.

Trzy magiczne angielskie słowa: work, life i balance. W tym numerze „What’s Up Magazine” zastanawiamy się, czym są optymalne modele pracy, umiejętne rozróżnienie między pracą a relaksem, zarządzanie czasem, relacje z znajomymi i rodziną, własne pasje, zdrowie, harmonia, samokontrola, koncentracja. Czy work-life balance to modne hasło, czy raczej puste pojęcie, za którym nie kryje się nie efektywnego?

Oprócz tego w letnim „WuM” przypatrujemy się architekturze Krakowa, zaglądamy (biznesowo) do czeskiej Pragi, przedstawiamy nowe, interesujące start-upy z polskich Dolin Krzemowych, egzaminujemy z kultury Krakowskie Biuro Festiwalowe. Ale przede wszystkim jemy i pijemy (niekoniecznie kawę, raczej lemoniadę, cydr, lekki poncz czy piwo z któregoś z małopolskich browarów), najlepiej pod chmurką, aż do września.

Udanych wakacji i owocnej lektury!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *