Nawarz sobie piwa (w domu)

Żeby być na czasie (przynajmniej tym piwowarskim), nie wystarczy już popijać modnych trunków z kraftowych wielokranów ani orientować się, jak smakuje lambic czy gose. Teraz trzeba samemu nawarzyć sobie piwa – żeby cieszyć się złotym trunkiem domowej produkcji wystarczy kilka, może kilkanaście metrów kwadratowych, odpowiedni sprzęt i browarnicze utensylia, a także sporo cierpliwości. Boom na rzemieślnicze browary trafił pod strzechy.

Produkt z Browaru Domowego Fafik. (fot. fb.com/browarfafik)

Produkt, który wychodzi z Browaru Fafik wygląda nader profesjonalnie: stylowa etykieta z logotypem i informacjami o stylu piwa, wykorzystanych chmielach, zawartości alkoholu czy poziomie ekstraktu, wyrażonym w BLG. Niewielka butelka w zasadzie niczym nie odróżnia się od profesjonalnych produktów, które spotkamy w sklepach. Nawet na kapslu widnieje gustowny logotyp, a w internecie – fanpage. O tym, że piwo powstało w niewielkim mieszkaniu, dowiemy się dopiero z krótkiej historii domowego browaru.

50,5

– W zasadzie, idąc za przykładem starszego i większego kolegi z branży, mógłbym nazwać swoje piwo „50,5”, bo na takim metrażu warzę kolejne produkty – śmieje się Damian Łęcki, jednoosobowy twórca Browaru Fafik. Na co dzień Damian jest grafikiem w jednej z krakowskich agencji, która pracuje dla… jednego z wiodących polskich browarów. Ale to tylko przypadek. – Zacząłem warzyć piwo w domu na długo przed tym, zanim podjąłem tutaj pracę – wyjaśnia piwowar. – Zawsze wolałem produkty własnej roboty: piekłem chleb i robiłem mozzarellę, wreszcie przyszedł czas na piwo.

W sukurs miłośnikom złotego trunku, którzy chcieliby produkować go na własną rękę, przychodzą specjalne sklepy z piwowarskimi akcesoriami i surowcami. Kompletny zestaw dla początkujących piwowarów, w skład którego wchodzą nie tylko chmiel, drożdże czy słód, ale także fermentory, łyga, termometr, filtrator, areometr, a nawet kapslownica – to koszt kilkuset złotych. Zabawa jest przy tym przednia, zwłaszcza że wyprodukować można nie tylko zwykłego lagera, ale także pszeniczniaka, pale ale czy dry stout. Zastosowanie gotowych półproduktów typu brew-kit znacznie uprości cały proces.

O tym, że na początku najlepiej wykorzystywać gotowe zestawy surowców, przekonuje Tomasz Kopyra, popularyzator domowego piwowarstwa i najbardziej znany polski piwny bloger. – Oprócz półproduktów, w takim zestawie znajdziemy także gotowe przepisy, jak po kolei uwarzyć swoje piwo. Nie trzeba zastanawiać się, skąd wziąć konkretne składniki, bo wszystko mamy przygotowane – zdradza autor na blog.kopyra.com. – Nawet najlepsza receptura nie pozwoli nam jednak uwarzyć super piwa, jeśli zabraknie nam umiejętności.

Żeby uwarzyć, trzeba uważać

Choć na pierwszy rzut oka warzenie z półproduktów wydaje się dość proste, to wymaga sporo cierpliwości i dokładności. Pilnowanie temperatury, dostosowanej do odpowiedniego stylu piwa, filtracja, chłodzenie i zadawanie drożdży – kolejne czynności potrzebują nie tylko wiedzy, ale i serca. Każdy błąd lub niedopilnowanie wymaganych warunków wpłynie nie tylko na smak uwarzonego trunku, ale nawet na powodzenie całego procesu.

W praktyce uwarzenie jednej warki piwa (ok. 20 l) zajmuje około pół dnia – nawet jeśli nie korzystamy z przygotowanego zestawu, ale samemu mielimy słód na domowym śrutowniku. Należy pamiętać, że zajmiemy całą kuchnię i pół łazienki (żeby umyć sprzęt), dlatego warto uprzedzić domowników o naszych działaniach. Jeśli nawet zapomnimy tego zrobić – po pewnym czasie zorientują się sami, bo zapachy słodu i chmielu są dość intensywne. Właściciel browaru Fafik przekonuje jednak, że warzenie jest możliwe nawet na niewielkiej powierzchni, z żoną i dwójką dzieci u boku.

– Nie jestem fanatykiem piwowarstwa, a moje pięćdziesiąt metrów kwadratowych nie jest wcale zawalone butelkami i kapslami – śmieje się Damian. – To prawda, że kiedy koleżanki mojej trzyletniej córki bawią się w piaskownicy w gotowanie, to Tosia „robi piwko”. To tylko dowód na to, jak dobrą zabawą może być warzenie.

Chmiel wyhodowany w domowym browarze. (fot. fb.com/browarfafik)

Pięć tygodni i gotowe!

Pewnych rzeczy w warunkach domowych nie zrobimy – odpada leżakowanie w beczkach czy inne działania, które wymagają np. wykorzystania dużych kadzi. W pozostałych elementach domowe piwo nie będzie się znacząco różniło od tego ze sklepowych półek, jeśli tylko w pełni zrealizujemy wybraną recepturę. Będzie jednak sporo tańsze – średnio to koszt rzędu 50 zł za 20 l piwa – nieco ponad złotówkę za półlitrową butelkę. Cena nieznacznie wzrasta, jeśli dodamy więcej chmielu lub przygotujemy piwo o wyższej mocy.

Warzenie jest całkowicie zgodne z prawem, bowiem polski ustawodawca nie wymaga żadnych licencji ani zezwoleń. Domowe browary są także zwolnione z podatku akcyzowego, jeśli oczywiście produkujemy na własny użytek i nie wprowadzamy piwa do sprzedaży. – Wszyscy moi znajomi już wiedzą, że w ramach prezentu dostaną ode mnie kilka własnoręcznie uwarzonych butelek, niespodzianką jest jednak jego styl – opowiada Damian.

Kiedy już rozlejemy gotowe piwo do butelek i zakapslujemy je – wystarczy tylko czekać. Odpowiednio nagazowanego trunku można spróbować już po kilku tygodniach, oczywiście, w zależności od stylu piwa. A później już z górki: wkręcenie się w piwowarstwo to rozbudowywanie warsztatu, udział w piwnych targach, festiwalach i spotkaniach, uczestnictwo w konkursach dla domowych browarników, poszerzanie wiedzy – z książek, blogów czy filmowych tutoriali. Przygoda z piwem po kilku tygodniach dopiero się zaczyna.

Piotrek Banasik

Ma aparat, dlatego robi zdjęcia (czasami nawet fotografie). Założyciel atelier fotograficznego BananStudio.pl. Miłośnik jazzu, kotów (w zasadzie kota – Szalika) i tarty ze szpinakiem, fan piłki nożnej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *