Moda z Krakowa

W roku 2016 Kielce zostały okrzyknięte polską stolicą mody. Kto nadał im ten tytuł? Sam prezydent miasta. My nie będziemy zastanawiać się, czy Kraków zasługuje na takie miano bardziej czy mniej niż Kielce, ale sprawdzamy, co mogłoby sprawić, że tak się stanie.

Po ubrania marki MISBHV stylista Rihanny zgłosił się sam. W imieniu Jourdan Dunn odezwał się jej menedżer. Tego, skąd Miley Cyrus wzięła bluzę z napisem „Na$ty”, Natalia Maczka, jak przyznała w wywiadzie dla Vice, nie wie. MISBHV dzięki pojawianiu się na ciałach światowych gwiazd stało się jedną z najpopularniejszych polskich marek. Założyły ją dwie studentki socjologii i prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego – Katerina Kotnowska i Natalia Maczek. Zaczynały jako start-up z wyróżnieniem w konkursie Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości, a dziś kolekcje sprzedają na całym świecie, sklepy mają w Europie, USA i Azji i goszczą na New York Fashion Week.

MISBHV pokazało, że można w Polsce i że można w Krakowie. Ale marek, które stąd pochodzą, jest wiele więcej: nowoczesne Medicine, kwiatowe i hipisowskie Boho, inspirowane podróżami Koko world, używające najlepszej bawełny Bozzolo, elegancka Vistula czy sportowe 4F. Różnorodność jest tak wielka, że trudno wszystko włożyć do jednego worka, a właściwie szafy. Tu powstają ubrania, które z powodzeniem mogą konkurować z tymi z Francji, Włoch czy Stanów Zjednoczonych. Ale tu też powstają marki, które nie mogłyby pojawić się nigdzie indziej.

Lokalne urwisy

– Nowa Huta to ewenement, miasto zbudowane od zera, z własną ideologią, specyficzną architekturą. To też wyjątkowi ludzie, którzy w pewnym momencie postanowili zawalczyć o swoje i zbuntowali się przeciwko systemowi. Myślę, że nasza ekipa przypomina trochę tych ludzi. Jesteśmy osobami, między którymi coś zaiskrzyło, a tę energię zamieniamy w różne inicjatywy – opowiada Paweł Bohater. Jedną z tych inicjatyw jest Unicut, streetwearowa marka z nowohuckim rodowodem.

Paweł wychował się w Nowej Hucie. Pewnego wieczoru, razem Marcinem Wierzchowskim, który jest grafikiem, postanowili zrobić T-shirty. Miało być tylko na próbę, na chwilę, ale się wkręcili. Pierwszy szablon, który miał się znaleźć na koszulce, Marcin zrobił ponad dziesięć lat temu. Od tej pory dla Unicut projektowało wielu twórców: dizajnerów, plakacistów, streetartowców czy malarzy graffiti. Warstwa artystyczna jest równie ważna, jak warstwa intelektualna. 

– Nazwa Unicut odnosi się do prac wykonywanych za pomocą szablonu. Nie jest możliwe wykonanie dwóch identycznych takich prac, więc każdy projekt jest unikatowy. Tak jak każdy człowiek niepowtarzalny, za każdym stoi inna historia, inne doświadczenia. T-shirt jest trochę jak tatuaż, pozwala pokazać, co czujesz, kim jesteś. To, co nosisz, jest tak samo ważne, jak to, co mówisz – mówi Bohater.

Dodaje, że stawiają na jakość projektów i produktów, kierują je do ludzi o otwartych umysłach, którym nie jest wszystko jedno. Lada moment odbędzie się premiera letniej kolekcji „Keep Yourself Alive” zaprojektowanej przez Paulę Tomczyk. A seria dla dzieci „Urwis. Podwórko zamiast komputera” lansuje gry sprzed lat, które znikły z podwórek i placów zabaw: podchody, kapsle czy gumę. 

Unicut do stworzenia swojej marki wykorzystał to, co dobrze znane, ale jego klientami zostali nie tylko lokalni patrioci. Happy Surfer postanowił za to w Krakowie zaprojektować odzież inspirowaną tym, co na pierwsze cięcie nożyczek wydaje się bardzo odległe.

Kolekcja Happy Surfer. (fot. mat. pras.)

Surfing nad Wisłą

Lekko opalona skóra, ciało brudne od soli i piasku, włosy rozjaśnione od słońca. Deska surfingowa pod pachą. Naturalność, niezależność, wolność. Tak może wyglądać dziewczyna ubrana w strój kąpielowy od Happy Surfer. Wydaje się egzotyczne?

– Nie trzeba mieszkać w Kalifornii, żeby być surferem. Surfing to stan umysłu, poczucie wolności, energia, realizowanie swoich pasji. To dla tych ludzi jest nasza marka, dla osób, które chcą przeżyć swoje życie w ciekawy sposób, mają swój styl, bez względu na to, czy mieszkają w Polsce czy na Florydzie – mówi Katarzyna Laskowska, założycielka Happy Surfer. Wcześniej pracowała jako stewardesa. Cztery spędzone w powietrzu lata nauczyły ją, że świat jest mały, a granice istnieją tylko w naszej głowie.

Swój pomysł zrealizowała szybko, choć na początku wszystko wydawało się niemożliwe. Nie mogła znaleźć szwalni, która uszyje stroje, bo do pracy z takim materiałem potrzebne są specjalne maszyny. Udało się, a gotowe produkty odebrała dzień przed wylotem do Stanów Zjednoczonych na promocyjną sesję zdjęciową.

– To było szalone. Chciałam zrobić sesję w Miami, a żeby koszty mi się zwróciły, pojechałam tam na miesiąc na wolontariat. Nie znałam nikogo. Opowiadałam o swoim pomyśle, odzywałam się do znajomych i tak znalazłam fotografa i modelki. W Stanach wszyscy mówili o mnie „swimwear designer”, a ja myślałam: O matko! Przecież jeszcze nic nie osiągnęłam, mam jeden wzór i stroje, których jeszcze nikomu nie sprzedałam – wspomina Kasia.

Pierwszą klientką była surferka z Kalifornii, która markę znalazła na Instagramie. Dziś, zaledwie rok od wystartowania Happy Surfer, wszystko wygląda inaczej. Na rynek właśnie wchodzi nowa kolekcja, w której oprócz strojów dla kobiet pojawią się też męskie szorty i kąpielówki, zaprojektowane przez chłopaka Kasi, Jacka Tomkowicza, a twarzą kampanii został zwycięzca Top Model Patryk Grudowicz.

Nowa kolekcja rozwija to, co zaprezentowali na początku. To już nie tylko tropikalne nadruki, ale także paski, wzory w stylu retro, inspiracje ruchem hipisowskim. Ciągle jednak najważniejsze jest skojarzenie z wolnością i niezależnością. I jakość. – Zaprojektowaliśmy metki, etykietki, opakowania, wieszaki z naszym logo. Chcemy, żeby klienci dostali produkt, w którym każdy element będzie dopracowany – mówi Kasia.

Krakowskie projekty

Ani Paweł, ani Kasia nie skończyli szkół związanych z projektowaniem czy konstrukcją ubioru. Nie można jednak zapomnieć, że jeśli Kraków pojawia się w rankingach miast związanych z modą, dzieje się to głównie za sprawą SAPU.

Forum Mody w nowej odsłonie. (fot. FB.com/forummody)

Szkoła Artystycznego Projektowania Ubioru nie tylko organizuje Cracow Fashion Week i inne wydarzenia branży modowej, ale także każdego roku wypuszcza absolwentów, których kolekcje podbijają wybiegi w Polsce i na świecie. Dla Karoliny Pięch, która pracowała już dla Alexandra McQueena, a teraz projektuje w domu mody Balenciaga w Paryżu, SAPU było początkiem kariery. Połowa duetu BOHOBOCO, czyli Michał Gilbert Lach, również jest absolwentem krakowskiej szkoły. Zaczynał od fryzjerstwa, dziś ma sieć butików, a jego projekty, w których „nowojorski luz miesza się z londyńską awangardą, paryską elegancją i mediolańskim dolce vita” uwielbiają polskie gwiazdy z pierwszych stron gazet.

SAPU znalazło się też w CV Pat Guzik, krakowskiej prekursorki zrównoważonej mody, która w swoich kolekcjach wykorzystuje materiały z recyklingu. Kawałki materiałów z ubrań znalezionych w second handach, włóczka z niepotrzebnych już szalików i czapek czy ścinków poprzednich projektów posłużyły jej do stworzenia patchworkowej kolekcji „Heaven is a place on Earth”, która została nagrodzona w Hongkongu w konkursie Eco Chic Design Award. To nie koniec hongkońskiej przygody, bo Pat Guzik wróciła tam, by z firmą Shanghai Tang zaprojektować kolejną upcyklingową kolekcję.

To też nie koniec sukcesów absolwentów SAPU, a lista nazwisk jest tak długa, jak wysoka jest góra ubrań, które wyszły spod ich igieł. Monika Ptaszek, Łucja Wojtala, Filip Roth, Aneta Zielińska, Anna Pirowska, Agata Zemełka, Anna Dudzińska czy Natasza Dziewit to tylko początek. Gdzie ich szukać? W butikach i showroomach, stacjonarnie albo wirtualnie.

Made in Krk, for sale in Krk

Maszyna do szycia nie jest jedynym dobrodziejstwem techniki, za który mogą dziękować twórcy małych marek. Gdyby nie internet, o wielu z nich nikt by nie usłyszał, a już na pewno nie kupowałby ich produktów.

Marta Urbaniak postanowiła założyć Marthu, gdy sama wychodziła za mąż, ale nigdzie nie mogła znaleźć niebanalnej muchy dla przyszłego męża. Choć nie uszyła muchy na ślub, zauważyła lukę na rynku. Teraz Marthu tworzy nie tylko oryginalne, autorskie muchy, ale i krawaty oraz poszetki. Sami projektują wzory tkanin, a krawcowe ręcznie kroją tkaniny, które zamieniają w gotowe akcesoria. Do współpracy firma angażuje też artystów, m.in. Nawera, Maggie Piu czy Julię Piekiełko.

– Współpraca z artystami sprawia, że nasze wzory są wyjątkowe. Te printy zawsze się wyróżniają i nawet, jeśli klienci nie wiedzą, kto je zaprojektował, to i tak to właśnie one zwracają uwagę, bo są „jakieś”. A artyści cieszą się, że ich dzieła nie wiszą tylko w galeriach, ale biorą udział w codziennym życiu – mówi Marta.

Choć Marthu ma sklep stacjonarny, swoje kolekcje sprzedaje przede wszystkim w internecie. To dzięki temu też udało im się zaistnieć na rynku wiele lat temu.

– Myślę, że bez Facebooka mojej firmy by nie było. Gdy zaczynałam pięć lat temu, nie było takiej konkurencji w sieci, Facebook nie miał tak rozwiniętych narzędzi reklamy, dużo łatwiej było się przebić. Teraz marketing internetowy tak poszedł do przodu, że trzeba włożyć dużo więcej energii, żeby się wypromować – mówi Marta.

Mimo jednak, że nieustannie dążymy do tego, żeby wszystko załatwiać wirtualnie, bez wychodzenia z domu, nowe ubrania lubimy dotknąć, poczuć, przymierzyć.

– Wierzymy, że ten bezpośredni kontakt nigdy nie zostanie zupełnie zastąpiony przez sprzedaż internetową. Często szukamy inspiracji w Internecie, natomiast wciąż cenimy sobie możliwość dotknięcia materiału, przyjrzenia się detalom wyróżniającym projekt czy też po prostu przymierzenia go. Wielu z naszych projektantów prowadzi własne sklepy internetowe, ale to właśnie taki showroom jak nasz przybliża ich do odbiorców i tworzy prawdziwą więź między nimi – mówi Aleksandra Florek z Forum Mody.

W Krakowie powstaje coraz więcej butików-showroomów, w których polskie marki mogą prezentować swoje ubrania. Idea Fix, Metqa Perception Box, Paon nonchalant czy właśnie Forum Mody to tylko niektóre z nich. Forum Mody to jednak nie tylko przestrzeń zakupowa, ale także platforma zrzeszająca projektantów i wydarzenia związane z branżą modową – cykliczne wystawy, warsztaty i panele dyskusyjne. – To pierwsze miejsce, które łączy funkcję sprzedażową i wystawienniczą ze zintegrowaną promocją mody i projektowania. Stworzyliśmy komplet możliwości dla wszystkich projektantów, chcących zaistnieć w świecie mody – dodaje Aleksandra.

Dagmara Marcinek

Absolwentka dziennikarstwa i filmoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Kocha stare kino i nowe technologie. O  tym, co piszczy w kulturze pisze w portalu Kulturatka.pl, o polskie filmy dokumentalne dba w KFF Sales&Promotion, a wszystko inne komentuje na twitterze: @_miss_waldorf_. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *