Kontrowersyjne modernizacje

Obroniły się. Niegdyś krytykowane, wyszydzane, atakowane. Po kilku latach od rekonstrukcji – na przekór wiejącym w oczy wiatrom – cieszą oczy. – Ryzyko się opłaca – powtarzają architekci sukcesu warszawskiej Hali Koszyki, katowickiego dworca PKP, hoteli: Starego w Krakowie i Ariesa w Zakopanem.

fot. Jolanta Flach, Tygodnik Podhalański

Idea jest prosta: stworzyć nowoczesny obiekt na bazie starego. Zmodernizować dawną substancję tak, aby zyskała nowe, nieodkryte dotąd walory. Postawić w miejsce straszącej rudery dumną architekturę, która na trwałe wpisze się w pejzaż otaczającego ją strategicznego centrum miasta. Wyposażyć w nowe, aktualne funkcje, a wszystko przeprowadzić według nowoczesnych wzorców, ale w duchu szacunku dla tradycji.

Tak właśnie postanowili działać architekci i pomysłodawcy czterech nowatorskich obiektów w Polsce: w Zakopanem, Krakowie, Katowicach i Warszawie. Jeszcze dekadę temu w ich miejscu straszyły zaniedbane przestrzenie, rozsypujące się mury czy rozwiązania techniczne rodem z ubiegłej epoki. Teraz prezentują się zarówno jako nowoczesne i przyjazne odbiorcom obiekty, ale też miejsca skomponowane przez dojrzałych twórców i projektantów, którzy nie boją się twórczo nawiązać do ich poprzedniego wizerunku.

Postanowiliśmy się bliżej przyjrzeć temu niezwykle ciekawemu zjawisku. Najbardziej nęcące wydawało nam się skonfrontowanie towarzyszących kilku głośnym w Polsce przebudowom głosów frontalnej krytyki z końcowym efektem. W przypadku wybranych przez nas inwestycji ów kontrast był nader wyraźny: przykurzony i zgarbiony Dom Turysty PTTK w Zakopanem przeobraził się w modelowy przykład twórczego wykorzystania stylu góralskiego w nowej architekturze, dizajnie i architekturze wnętrz. Kruszący się, śmierdzący i niebezpieczny Dworzec Główny PKP Katowice rozkwitł na nowo w jeden z najciekawszych przykładów współczesnej architektury dworcowej. A zaniedbana Hala Koszyki w Warszawie tętni gwarem rozsmakowanego w serwowanych tu potrawach tłumu gości.

Kłótnie o zmiany

Co do Koszyków – było burzliwie. Od 2008 roku, kiedy słynna hala została rozebrana, co chwilę w sieci pojawiały się nowe inicjatywy mające na celu jej „uratowanie” przed planowaną odbudową w zmodyfikowanym kształcie. W facebookową akcję „Tak dla powrotu oryginalnej konstrukcji Hali Koszyki” zaangażowało się tysiące ludzi. Media co chwilę donosiły o kolejnych protestach, listach, odezwach warszawiaków, w których sprzeciwiano się jakimkolwiek zmianom przy planowanej odbudowie. Na nic zdały się kolejne obietnice inwestora – Griffin Group – który na bieżąco uzgadniał wszystko z konserwatorem. Walka o nowe Koszyki rozgrzała na kilka lat całą Warszawę.

Jeszcze mocniej kłócono się o przebudowę dworca PKP Katowice, który przez kilka wcześniejszych dekad zdołał zapracować na miano najbardziej niebezpiecznego, najbrudniejszego i najbardziej zaniedbanego w Polsce. Emocje sięgnęły zenitu, kiedy okazało się, że zapowiadana modernizacja dworca musi w praktyce oznaczać postawienie go na nowo. Awantura wybuchła na dobre, kiedy inwestor zapowiedział zburzenie słynnych „kielichów” – czyli masywnych, wysokich na kilkanaście metrów podpór konstrukcji dachu dworca, które przez lata zmurszały i zaczęły się kruszyć. Jeden z walczących o kielichy aktywistów zapowiedział przykucie się do nich łańcuchami, inny brylował w śląskich mediach, przekonując, że ich (kielichów) rozbiórka była niepotrzebna. Miano przy tej okazji „zniszczyć bezpowrotnie koronny przykład śląskiego brutalizmu”.

Zatrzymać czas

Chyba tylko urocza atmosfera pobliskich Krupówek pozwoliła kolejnej inwestycji przetrwać frontalny atak „obrońców tradycji”. Chodzi o imponujący obecnie hotel Aries przy ul. Zaruskiego, przez lata znany jako poczciwy Dom Turysty PTTK. Chyba każdy z nas nocował w nim lub choć na moment odwiedził tę wielką, nieco przysadzistą bryłę pokrytą smolistymi dachówkami z drewna. O co poszło? Nawet nie o planowaną modernizację legendarnych wnętrz (chyba każdy zgadzał się, że czas zatrzymał się tu w głębokim PRL-u) ale o „najdłuższy w Polsce dach gontowy”, który – według zapowiedzi inwestora – miał być gruntownie przebudowany. Podejrzliwi górale nie dawali odtąd inwestycji spokoju. Krytykowano koncepcję architektoniczną, planowaną renowację detali, krój okien a nawet… przeznaczenie obiektu (wielu fanów dawnego klimatu Zakopanego martwiło się, że w miejsce wielkiej chaty z noclegami za 25 zł/os powstanie luksusowy hotel z cenami zaczynającymi się od 100 euro).

I Kraków miał swe widowiskowe starcia na architektonicznej niwie. Poszło o zaniedbaną kamienicę z jeszcze bardziej zaniedbaną oficyną i obskurnym podwórkiem przy ul. Szczepańskiej na Starym Mieście. Te właśnie przestrzenie w ciągu kilku lat rozkwitły jako jeden z najbardziej luksusowych adresów hotelowych w ścisłym centrum Krakowa. Ale i tym razem było to solą w oku wielu środowisk, którym inwestor – Likus Hotele & Restauracje – podał argument na tacy. Kością niezgody okazał się taras na dachu budynku, który – choć mało widoczny z dołu, także z płyty Rynku – zdaniem publikujących w prasie kwieciste odezwy obrońców starej tkanki miejskiej, nie miał prawa się tam pojawić. Burza o taras na Starym trwała kilkanaście miesięcy, a jej (chwilową) ofiarą stał się nawet aresztowany (na chwilę) konserwator zabytków.

Happy end

Czym się to wszystko skończyło? I Hala Koszyki, i Dworzec PKP Katowice, i hotele: Aries i Stary to aktualnie jedne z najbardziej popisowych realizacji architektonicznych w swoich miastach. Obecne nie tylko we własnych folderach reklamowych, ale i w marketingu miejsc, w mediach, reklamie. Ich sukces jest aż nadto wyraźny, a mierzy się go bardzo prosto: liczba odwiedzających i korzystających z usług gości.

Po raz kolejny okazuje się więc, że spektakularne renowacje dawnych budynków, choć z definicji wzbudzające mocne kontrowersje, po jakimś czasie mogą okazać się wielkim sukcesem. Potrzebna jest do tego zarówno konsekwentna postawa wizjonerów i projektantów, którzy mają siłę bronić swego pomysłu przed niepotrzebnym zmiękczaniem, „ulepszaniem”, głosami setek doradców. Ale z drugiej strony otwartość na sugestie innych, które – jak w przypadku Koszyków – niejednokrotnie dają inwestorowi cenne wskazówki, tropy z niedalekiej historii, podpowiedzi.

Charakterystyczne w tego typu modernizacjach jest to, że głosy krytyki milkną niemal od razu po otwarciu obiektów. I tylko dla obrazu całości sprawy warto je czasem przypomnieć. W końcu storytelling o ważnym dla danej społeczności budynku może być szalenie interesujący.

Rafał Romanowski

Dziennikarz, publicysta, podróżnik, wykładowca i szkoleniowiec w jednym. Pisze głównie dla „Gazety Wyborczej” o polityce, nowych trendach, social media, lotnictwie, różnych krajach globu. Wykłada dziennikarstwo na Wydziale Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego i w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera. Podróżował m.in. przez: Malezję, Sri Lankę, Namibię, Tajlandię, Syrię, Chiny, Liban. Współautor dwóch książek o Krakowie oraz bloga Miastaiuczucia.pl. Aktywny na Twitterze jako @FkrutceCom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *