Indeks do korporacji

Studenci pierwszego roku właśnie wkroczyli w mury uczelni. Nie wiedzą jeszcze, czy wybrali odpowiedni kierunek ani czy zaliczą pierwszą sesję. Prawdopodobnie nie zdają sobie też sprawy z tego, że zęby na nich już ostrzą sobie specjaliści od rekrutacji, duże korporacje i małe, innowacyjne spółki.

Sześć metrów długości, 1,7 metra szerokości, sześć paneli słonecznych i hydroskrzydła – to „Baśka”, łódź solarna zaprojektowana przez studentów Akademii Górniczo-Hutniczej. W czerwcu oficjalnie zwodowana na Wiśle, w lipcu wystartowała w zawodach w Monako. Przez dwa lata pracowało nad nią prawie pięćdziesięciu studentów z siedmiu wydziałów AGH, a wraz z nimi firma Ericsson, która wsparła studentów w zakresie programowania łodzi. To tylko jeden z wielu przykładów łączenia nauki z biznesem, owocującego korzyściami dla obu stron.

Pełna symbioza

Za każdym razem, gdy w Krakowie zaczyna działalność nowa korporacja lub gdy firma otwiera swoje kolejne biuro, pytam: dlaczego Kraków? I zawsze słyszę tę samą odpowiedź: dostęp do świetnie wykształconej kadry. Dopiero później pojawiają się argumenty o infrastrukturze dla biznesu czy wysokiej jakości życia. Nic dziwnego – w Krakowie jest dziesięć publicznych uczelni i trzynaście niepublicznych.

Według statystyk GUS z ostatnich lat w studiuje tu prawie 180 tys. osób, a każdego roku dyplom otrzymuje około 50 tys., z tego ponad 22 tys. tytuł magistra. Czy to dużo? ASPIRE twierdzi, że każdego roku firmy z sektora IT/SSC/BPO zatrudniają około 10 tys. nowych osób. Proporcje wynoszą więc 2:1. Ale nie każdy student chce do korporacji, a i nie każdego absolwenta korporacja chce zatrudnić. Dlatego zapoznawanie się studentów i przyszłych pracodawców odbywa się dużo wcześniej niż uroczyste opuszczenie murów uczelni.

– Porównując do innych miast europejskich, w ciągu ostatnich kilku lat sytuacja w Krakowie w tej kwestii się poprawiła, zwłaszcza jeśli chodzi o uczelnie państwowe, które początkowo były bardziej oporne na niekonwencjonalne metody współpracy. Coraz częściej ciekawe, nowe projekty wychodzą też od strony uczelni – mówi Andriy Kerez, szef EMEA University Relations w State Street Bank Polska.

– AGH posiada ponad 1000 umów o współpracy z krajowymi oraz zagranicznymi uczelniami, instytucjami naukowymi, przedsiębiorstwami oraz kluczowymi dla gospodarki firmami. Zawierane umowy procentują, dzięki temu m.in. jesteśmy w stałym kontakcie z firmami, sondujemy ich nastroje, plany rekrutacyjne i na tej podstawie możemy też kształtować program studiów – tłumaczy Maciej Myśliwiec z Akademii Górniczo- -Hutniczej.

Wieloma partnerami może pochwalić się też Uniwersytet Jagielloński, który współpracuje m.in. z Brown Brothers Harriman i Motorolą, czy Uniwersytet Ekonomiczny, gdzie prowadzone są projekty Shell Academy, Akademii Capgemini czy Akademii Rachunkowości Deloitte. To właśnie staże, praktyki i akademie są najpopularniejszym sposobem na zjednanie sobie studentów.

Wychowaj sobie studenta

– Angażując się w programy edukacyjne, takie jak Cisco Engineer Incubator, mamy okazję edukować nowych specjalistów IT, których już teraz brakuje zarówno w Polsce, jak i na rynku europejskim. Dajemy też młodym ludziom, którzy chcą związać swoją przyszłość z branżą IT, okazję do zdobycia unikatowej wiedzy, wspartej ponad 25-letnim doświadczeniem Cisco w zakresie tworzenia sieci – mówi Piotr Stojek, HR Manager Cisco w Polsce. Cisco Engineer Incubator to program edukacyjny dla studentów ostatnich lat kierunków informatycznych. Wspomaga uczestników w rozwoju kariery, kształci ich kompetencje niezbędne do pracy IT, rozwija umiejętności miękkie oraz pomaga zdobyć przydatne certyfikaty. W ostatniej odsłonie zostało przeszkolonych 120 uczestników.

Właściwie wszystkie duże firmy mają swoje programy edukacyjne dla studentów (oprócz wspomnianych także Nokia Academy czy State Street Academy). Przedstawiciele korporacji często uczestniczą w seminariach specjalistycznych, konferencjach branżowych czy projektach realizowanych z kołami naukowymi. Organizują spotkania na uniwersytetach, pojawiają się też na targach pracy.

– Inwestycja we współpracę z uczelniami nie służy tylko temu, żeby podnosić rozpoznawalność marki wśród studentów, którzy są bardzo ważną grupą docelową. Uzupełnienie dostarczanej przez uczelnie wiedzy teoretycznej kompetencjami i umiejętnościami praktycznymi, które można nabyć dzięki aktywnościom prowadzonym przez firmy, kształtuje ogólny poziom ekspertyzy rynku lokalnego w branży. To z kolei zwiększa szanse przeniesienia bardziej kompleksowych i specjalistycznych usług. Synergia uczelni i pracodawców przekształca miasto w centrum wiedzy eksperckiej i tworzy dobre środowisko dla biznesu – dodaje Andriy Kerez ze State Street.

Innowacyjni studenci

NeuroGate to system, który ma umożliwić osobom sparaliżowanym komunikację ze światem dzięki „head setowi” z elektrodami rejestrującymi fale mózgowe EEG. W przeciwieństwie do istnieją- cych już rozwiązań, system nie wymaga pracy mięśni, więc może być stosowany przez osoby całkowicie sparaliżowane. Autorem NeuroGate jest mgr inż. Piotr Palczewski z AGH. To on został zwycięzcą tegorocznego konkursu o Nagrodę ABB za najlepszą pracę dyplomową, organizowanego już od czternastu lat.

Współpraca przy powstawaniu prac dyplomowych to kolejny punkt styczny między uczelnią i korporacją. ABB nagradza najlepsze prace, Motorola Solutions oferuje opiekę mentorską programistów i  możliwość wykorzystania technologii, L’Oreal Polska gwarantuje stypendium na przygotowanie dyplomu – każdorazowo spotkanie nauki z  możliwościami finansowymi i technicznymi biznesu owocuje wieloma innowacjami.

Uczelnie są świadome, że ich studenci, a także kadra pracownicza są cenne dla sektora biznesowego. Platforma Science2Business Politechniki Krakowskiej powstała po to, by umożliwiać komunikację pomiędzy przedsiębiorcami a środowiskiem naukowym. Jagiellońskie Centrum Innowacji udostępnia nie tylko infrastrukturę badawczą, ale także umiejętności doświadczonych specjalistów. Uniwersytet Ekonomiczny ma dział nauki i transferu wiedzy, pozwalający realizować wspólne projekty naukowo-przemysłowe. Ale i bez tego z pomysłów krakowskich naukowców korzystają gigantyczne firmy, takie jak Apple, Google czy Facebook. Już ponad dziesięć lat temu dr Jarosław Duda z Uniwersytetu Jagiellońskiego wymyślił i opublikował tzw. kodowanie ANS, pozwalające na kompresję danych m.in. w komputerach i innych urządzeniach elektronicznych. Rozwiązanie przyjęło się do tego stopnia, że w sierpniu tego roku Google złożyło w Stanach Zjednoczonych wniosek o opatentowanie tego pomysłu jako… swojego. Uniwersytet zapowiada walkę w sądzie, a sam twórca dodaje, że nie składał nigdy wniosku o patent, bo chciał, żeby jego odkrycie było dostępne za darmo dla wszystkich.

Trzeba powiedzieć, że to wyjątek, bo Uniwersytet Jagielloński jest najaktywniejszym polskim wnioskodawcą w  Europejskim Urzędzie Patentowym. W  Polsce w  ubiegłym roku aż sześć na osiem największych wnioskodawców stanowiły uniwersytety i instytuty badawcze, co odróżnia nas od większości państw europejskich. Wiele patentów dotyczy innowacji w dziedzinie medycyny, a teraz mocny głos w tym sektorze chce mieć także AGH, które walczy o grant 15 mln euro w drugim etapie konkursu Teaming for Excellence, organizowanego przez Komisję Europejską.

– W ramach współpracy z firmą Comarch i IBM ma szansę powstać w Krakowie Centrum Doskonałości Nowych Metod Diagnostyki Obliczeniowej i Terapii Zindywidualizowanej (CECM). Celem są działania w zakresie wspomaganych zaawansowanymi symulacjami komputerowymi, innowacyjnych metod diagnostyki medycznej i zindywidualizowanej terapii – mówi Maciej Myśliwiec.

Korporacje vs. start-upy

Nikogo nie zaskakuje, że na szczycie listy najbardziej przez studentów pożądanych pracodawców znajdują się same duże firmy: Google, Microsoft, Apple czy IBM. Wśród pięćdziesięciu firm w rankingu ogłoszonym przez firmę doradczą Universum nie znalazł się żaden start-up, taki jak Uber czy Airbnb. To wynik ankiety przeprowadzonej wśród studentów z dwunastu krajów, ale w Polsce tendencja jest podobna. Raport „Student na rynku pracy” z 2016 roku pokazuje, że prawie 36 proc. studentów chcia- łoby pracować w korporacji, nieco więcej, bo 42 proc., w średniej wielkości firmie, a start-upy wybrało tylko 21 proc. studentów. W Krakowie na czele listy wymarzonych pracodawców znajdują się firmy: Amazon, IBM, Intel, a także H&M i… Muzeum Narodowe w Krakowie.

– Start-upy mają mniejszą ofertę dla studentów jako potencjalnych kandydatów, w przeciwieństwie do korporacji, które zatrudniają czasem po kilkaset osób i mają specjalne programy ambasadorskie i stażowe we współpracy z uczelniami. Przy naszym programie wakacyjnych stażów współpracowaliśmy z biurami karier, kołami naukowymi, a nasza inicjatywa „Humaniści w start-upach” okazała się również ciekawa dla lokalnych mediów – mówi Jakub Piwnik z Brainly.

Dodaje też, że oferta pracy w start-upie jest skierowana do kandydatów o zupełnie innych oczekiwaniach od pracodawcy. To, co jedni uważają za zaletę korporacji, czyli zdobywanie kolejnych szczebli kariery, u innych przegra z płaską strukturą zatrudnienia w start-upie, która daje więcej możliwości decyzyjnych każdemu pracownikowi i pozwala kreatywnie działać dla osiągnięcia wspólnego celu. Mimo że start-upy nie celują w tak dużą grupę potencjalnych kandydatów jak korporacje, zaczynają prowadzić działania rekrutacyjno-wizerunkowe w sposób podobny do wielkich graczy na rynku. Z letnim programem stażowym ruszyły w tym roku choćby Miquido, Silvair czy Brainly.

– W Brainly uruchomiliśmy program stażowy dla studentów kierunków humanistycznych. Stażyści mogli zapoznać się z pracą w dziale HR-u, PR-u czy marketingu, spotkać się osobiście bądź wirtualnie z naszymi pracownikami rozsianymi po całym świecie. Mówi się, że humanista w firmie technologicznej to oksymoron. Postanowiliśmy udowodnić, że tak nie jest – mówi Jakub Piwnik. I udało się, bo w efekcie jedna osoba została zatrudniona w Brainly. W korporacjach też jest miejsce dla humanistów, ale najczęściej praca ta nie łączy się z ich kierunkiem studiów. Poza, oczywiście, studentami filologii, którzy odbierając telefony w centrach usług, mogą wykorzystywać w pracy poznany na studiach język. Studenci po IT znajdą pracę w Krakowie od ręki, inni mają trochę trudniej. Dlatego wiele osób zaczyna myśleć o swojej przyszłości już na studiach.

Wszyscy mają pracę, mam i ja?

– Połączenie pracy zawodowej ze studiami w moim przypadku nie było problemem. Zaczęłam od stażu, a menedżerowie, widząc moje zaangażowanie i potencjał, wyszli z propozycją pracy na niepełny etat, tak bym mogła jednocześnie studiować stacjonarnie i kontynuować karierę zawodową. Dzięki elastyczności przełożonych odbyło się to bezkonfliktowo – wspomina Beata Pustuła, księgowa ds. funduszy, która pracę w State Street łączyła ze studiami na AGH.

Staże i pierwsza praca jeszcze w czasie studiów to dziś nie tylko norma, ale i konieczność. Wspomniany wcześniej raport „Student w pracy” pokazuje, że dodatkową pracę ma prawie 60 proc. studentów, a połowa z nich deklaruje, że już w czasie studiów znalazła posadę w zawodzie. Aż 58 proc. studentów twierdzi, że swojej kolejnej pracy szukało krócej niż trzy tygodnie, a sześciu na dziesięciu studentów na szukanie pracy przeznaczało nie więcej niż godzinę dziennie.

Absolwenci też na brak pracy nie narzekają. Wyniki ostatniego badania „Losy zawodowe absolwentów Politechniki Krakowskiej”, przeprowadzonego sześć miesięcy po zakończeniu studiów pokazują, że wśród absolwentów drugiego stopnia pracę ma prawie 90 proc. osób. Niemal 70 proc. z nich wykonuje zajęcie zgodne z kierunkiem wykształcenia. Gorsze statystyki można zaobserwować na kierunkach humanistycznych. W raporcie dotyczącym losów absolwentów Uniwersytetu Pedagogicznego z 2017 roku,po dwunastu miesiącach od ukończenia studiów pracę ma zaledwie 49 proc. osób (56 proc. kontynuuje naukę). Zawodowo zgodnie z kierunkiem wykształcenia realizuje się 51 proc. studentów.

– Wszyscy i tak skończymy w korporacji – śmieje się Kaśka, studiująca socjologię na UP. Wśród studentów panuje przekonanie, że korporacje zawsze będą czekać z otwartymi rękami. Ale w dużych firmach słychać głosy, że nie potrzebują już tylu studentów i świeżych absolwentów, co kiedyś. Wraz z rozwojem marek na krakowskim rynku i wykonywaniem przez pracowników coraz bardziej skomplikowanych operacji, rekruterzy i headhunterzy walczą raczej o specjalistów z doświadczeniem. Czy oznacza to koniec korporacyjnego eldorado dla krakowskich absolwentów? Skoro ASPIRE przewiduje wzrost zatrudnienia w sektorze SSC/BPO/IT w ciągu najbliższych trzech lat o ponad 40 tys., to chyba nie nastąpi on zbyt szybko.

Dagmara Marcinek

Absolwentka dziennikarstwa i filmoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Kocha stare kino i nowe technologie. O  tym, co piszczy w kulturze pisze w portalu Kulturatka.pl, o polskie filmy dokumentalne dba w KFF Sales&Promotion, a wszystko inne komentuje na twitterze: @_miss_waldorf_. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *