Dobry zwyczaj – pożyczaj

Nie opłaca ci się kupować plecaka turystycznego, bo na górską eskapadę wyruszasz raz w roku? Zainwestowałeś w kosiarkę, ale przez większość czasu stoi bezczynnie w garażu? Koniec z kurzącymi się przedmiotami i pieniędzmi wyrzuconymi w błoto. Oddawaj, pożyczaj, dziel się. Rent and Lend!

Rent and Lend to zautomatyzowany rynek przedmiotów do wypożyczenia na żądanie. To platforma łącząca ze sobą użytkowników, którzy potrzebują danego przedmiotu, z osobami, które mogą go udostępnić na kilka dni. Portal przeznaczony jest dla osób prywatnych, organizacji pozarządowych, a w przyszłości także mikroprzedsiębiorców – mówi Leszek Szklarczyk, CEO firmy.

Za Rent and Lend stoją cztery osoby: Leszek Szklarczyk, Jakub Kocikowski, Maciej Kocik oraz Stanisław Zarychta. CEO i specjalista od marketingu w jednym, dwóch programistów i visual designer. Dwóch freelancerów i dwóch pracowników korporacji. Stworzyli tę platformę, bo sami wiele razy pożyczali coś od innych, szczególnie w czasach studenckich. Poza tym obserwują, że coraz więcej ludzi szuka przedmiotów wśród swoich znajomych za pośrednictwem mediów społecznościowych albo w specjalnych grupach na Facebooku. Facebook nie ma jednak odpowiednich narzędzi, by można było szybko znaleźć konkretny przedmiot w pobliżu swojej lokalizacji i sprawnie przeprowadzać transakcje. Rent and Lend ma.

– Znalezienie oferty czy jej dodanie to dwa kliknięcia. Postawiliśmy na pełną automatyzację tych procesów, bo ludzie coraz częściej korzystają z internetu na urządzeniach mobilnych, więc nie chce im się dodawać opisów, zdjęć czy uzupełniać rubryk z parametrami. Prostota i szybkość wypożyczenia są ważniejsze niż kolor, wiek czy marka przedmiotu. Naszym celem nie jest dostarczenie ludziom luksusu, ale przedmiotów, które pełnią potrzebne w danym momencie funkcje – tłumaczy Leszek Szklarczyk.

Z pomocą Rent and Lend wypożyczymy m.in. elektronikę, akcesoria sportowe i turystyczne, urządzenia do domu i ogrodu, sprzęt na eventy, gry planszowe, akcesoria dla dzieci i niemowląt, rzeczy potrzebne do transportu czy przeprowadzki oraz inne, które nie zmieściły się w dziesięciu podstawowych kategoriach. W sumie w bazie serwisu znajduje się ponad 250 przedmiotów.

– Nie chcemy oferować wszystkich możliwych rzeczy, ale te, których naszym użytkownikom często brakuje. Na podstawie badań rynku, konkurencji i ankiet wśród konsumentów ustaliśmy ceny oraz ograniczoną listę przedmiotów, które można znaleźć na platformie. Obserwowaliśmy inne tego typu portale, gdzie ludzie dodają oferty z patykami czy kapslami do wypożyczenia i tworzy się straszny bałagan. To odstrasza użytkowników – wyjaśnia CEO Rent and Lend.

W przyszłości chcą jednak dodać „aktywną listę życzeń”, która pozwoli wysłać pytanie o przedmiot spoza listy do użytkowników znajdujących się w okolicy. Najbliższe plany to także automatyczne ubezpieczenie wszystkich przedmiotów, które wypożyczane są za pośrednictwem platformy. Póki co strażnikiem bezpieczeństwa jest weryfikacja użytkowników oraz system referencji i ocen po dokonanej transakcji. Platforma umożliwia też podpisanie między stronami umowy najmu, ale nie jest to obowiązkowe.

Rent and Lend wystartowało na początku września w Krakowie, ale w najbliższej przyszłości jego twórcy chcą uruchomić platformę w Warszawie. Potem w kolejnych miastach chcą wdrażać sharing economy, czyli efektywne wykorzystanie zasobów. Ideawspółużytkowania przedmiotów ma ograniczyć produkcję niepotrzebnych sprzętów, chronić środowisko przed zalewem śmieci, a także zacieśniać więzi międzyludzkie. Sharing is caring.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *