Fot. Edyta Szalacha, Studio Edith.

Chatham Financial – firma zbudowana na zaufaniu

Michael Bontrager (CEO) zakładając w 1991 roku Chatham Financial, postanowił zbudować firmę opartą na zaufaniu zarówno klientów, jak i pracowników. Przywiązanie do wartości, brak hierarchicznej struktury, wpływ uzyskiwany w miarę rozwoju kompetencji, aż wreszcie możliwość stania się współudziałowcem – to czynniki, które zatrzymują ludzi w Chatham na długie lata. O tym, jak wygląda praca w krakowskim biurze amerykańskiej firmy, opowiadają: Kaja Koneczna, konsultant ds. hedgingu, oraz Stanisław Krótki, inżynier oprogramowania.

Czym zajmują się pracownicy Chatham Financial w Krakowie?

Fot. Edyta Szalacha, Studio Edith.

Kaja Koneczna: Jesteśmy firmą doradczą, która specjalizuje się w obsłudze inwestycji i zarządzaniu ryzkiem. Nasze zespoły wspierają klientów w zarządzaniu portfolio kredytowym oraz doradzają im, jak zoptymalizować ryzyko związane ze zmianami stóp procentowych i wahaniami na rynku walut. Krakowski oddział współpracuje bezpośrednio z globalnymi klientami, a także z zespołami w Londynie oraz w centrali firmy w Kennett Square w Stanach Zjednoczonych.

Stanisław Krótki: Równie ważną częścią Chatham Financial jest dział technologiczny. To w nim zajmujemy się tworzeniem systemów oprogramowania, które wspierają działalność firmy. Początkowo opracowywaliśmy wyłącznie rozwiązania wewnętrzne, ale z czasem zaczęliśmy oferować usługi również bezpośrednio naszym klientom. Krakowski oddział jest jednym z dwóch działów technologicznych Chatham na świecie, na co dzień pracujemy w zespołach z kolegami ze Stanów. Mimo że dzieli nas ocean, nowoczesne narzędzia do zdalnej komunikacji sprawiają, że odległość nie wpływa na współpracę między biurami.

Większość korporacji w Krakowie chwali się ambitnymi projektami. Na czym dokładnie polegają Wasze zadania?

K.K.: Działamy w niszowym obszarze, który zyskuje coraz większe znaczenie i daje duże pole do rozwoju. W moim zespole doradzamy prywatnym funduszom, inwestującym w nieruchomości. Przykładowo, jeśli klient decyduje się na zakup biurowca w Londynie, często posługuje się kredytem ze zmienną stopą procentową. Naszym zadaniem, jako konsultantów jest zrozumienie i analiza planu biznesowego klienta oraz zaproponowanie odpowiedniej strategii hedgingowej. Pomagamy klientom ocenić ryzyko wahań stóp procentowych i ograniczyć je poprzez wybór instrumentów pochodnych, czyli tzw. derywatów. Jeśli klient posługuje się kapitałem zagranicznym, to dodatkowo spotykamy się z ryzykiem walutowym. Naszym zadaniem jest jego zabezpieczenie.

Fot. Edyta Szalacha, Studio Edith.

A jak to wygląda w dziale technologii?

S.K.: Opieramy się głównie na .NET i większość kodu tworzymy w języku C#, ale mamy też okazje do pracy z innymi technologiami. Często mamy potrzebę poznania lub sprawdzania nowych rzeczy – w odpowiedzi na nią powstała u nas inicjatywa Hack Week. Raz na kwartał każdy z pracowników może pracować przez tydzień nad nowymi pomysłami. Zmieniamy na ten czas zespół i kodujemy z osobami, które chcą robić rzeczy podobne jak my. Mamy szerokie pole do działania, ponieważ możemy zgłaszać projekty również spoza naszego obszaru biznesowego, które są dla nas ciekawe pod kątem technicznym. Niektóre pomysły dotyczyły aktualnych trendów, np. blockchain. Inne rozwiązania, nad którymi pracowaliśmy, były bardziej prozaiczne, np. aplikacja do rezerwowania miejsc na parkingu.

Branża, w której działacie, jest bardzo wymagająca, jeśli chodzi o wiedzę. Jakich kandydatów poszukujecie?

K.K.: Mogą do nas dołączyć zarówno doświadczeni specjaliści, jak i studenci. Wbrew pozorom nie trzeba mieć wykształcenia kierunkowego. Jesteśmy elastyczni, bo tak naprawdę liczy się to, czy ktoś jest chętny do nauki i podziela nasze wartości. Nasza domena jest na tyle unikatowa, że i tak wszystkiego trzeba się uczyć od początku – bez względu na staż pracy. Szukamy osób, które chcą się z nami związać długoterminowo i mieć wpływ na działalność firmy. Oczywiście język angielski jest niezbędny, bo działamy międzynarodowo.

Fot. Edyta Szalacha, Studio Edith.

S.K.: Nasza rekrutacja jest dość specyficzna, ponieważ jest w nią zaangażowanych wiele osób, również z naszych oddziałów w Londynie i Kennett Square. Chcemy dobrze poznać potencjalnego współpracownika i jednocześnie dać mu możliwość poznania firmy. Przywiązujemy dużą wagę do rekrutacji, bo stawiamy na trwałe relacje. Dzięki temu możemy się pochwalić niską rotacją. Krakowski dział technologiczny rozwija się już od kilku lat, więc jest tu wiele osób z dużym doświadczeniem, ale jesteśmy otwarci również na absolwentów i osoby z niedługim stażem pracy.

Jak w takim razie przygotowujecie nową osobę?

K.K.: Każda nowa osoba, bez względu na wcześniejsze doświadczenie, musi przyswoić sporo wiedzy. Pomaga jej w tym cały zespół. Mamy też mnóstwo szkoleń dla wszystkich pracowników. Firma inwestuje w wiedzę, więc możemy wybierać obszary, w których chcemy się rozwijać. Odwiedzamy też naszych kolegów w innych lokalizacjach, uczymy się od nich. Sama miałam okazję pracować przez miesiąc w naszym londyńskim biurze. To było bardzo cenne doświadczenie.

A co sprawia, że pracownicy wiążą się z Wami na dłużej?

K.K.: Mamy kulturę organizacyjną, która łączy nas wszystkich i nie są to puste slogany. Pracujemy zespołowo i możemy się konsultować we wszystkich kwestiach. Jeśli ktoś ma więcej zadań, wymieniamy się pracą. To, co jest niespotykane w innych organizacjach, to fakt, że pracownicy są również właścicielami firmy. Każdy z nas po kilku latach pracy może kupić udziały w Chatham Financial. To wpływa na większą identyfikację z firmą.

Fot. Edyta Szalacha, Studio Edith.

S.K.: Bardzo dbamy o atmosferę, jaka panuje w firmie. Mamy do siebie zaufanie i każdy może wyjść z inicjatywą. Mieliśmy przypadki, że osoby będące w Chatham dopiero od kilku tygodni wprowadzały istotne zmiany wpływające na ostateczny kształt projektów. Jesteśmy też zaprzeczeniem korporacyjności – mamy raczej płaską strukturę organizacyjną, nie mamy dress code’u i nie chwalimy się „dynamicznym rozwojem”. Zamiast tego staramy się szukać osób, które zostaną z nami na dłużej. Działamy w Krakowie od 2007 roku i aktualnie nasze biuro liczy 65 pracowników. Istotne jest również poczucie, że biuro w Krakowie nie jest centrum outsourcingowym – jesteśmy integralną częścią firmy; pracujemy w zespołach, które mają równy wpływ na działalność firmy bez względu na lokalizację.

Czy w takim razie w Chatham nie ma hierarchii?

K.K.: Nie mamy szczebli ani zadań, które są z góry przypisane do stanowiska; nie przywiązujemy wagi do tytułów. Chatham opiera się na zaufaniu, więc rolą liderów nie jest sprawdzanie raportów, tylko rozwijanie pracowników. Jako osoby bardziej doświadczone wiedzą, jak pomóc zespołowi w rozwiązywaniu konkretnego problemu. Bardzo mi to odpowiada, bo dla mnie rozwój nie oznacza zmiany nazwy stanowiska, tylko więcej spotkań z klientami czy odpowiedzialność za skomplikowaną transakcję.

Fot. Edyta Szalacha, Studio Edith.

S.K.: W Chatham wszyscy mamy wpływ na to, co dzieje się w firmie, bez względu na staż pracy. Nie mam tytułu kierownika, ale wiem, że moje pomysły i działania mają odzwierciedlenie w tym, jak finalnie wygląda produkt. Organizacja jest otwarta na to, żeby ludzie rozwijali się w kierunku, który ich interesuje. Nie jest niespodzianką, że większość osób z działu technologicznego chce się doskonalić technicznie. Możemy to robić także dlatego, że Chatham daje możliwość zmiany projektów. Przykładowo: jeśli ktoś zajmuje się front-endem, a chciałby spróbować swoich sił w back-endzie, to taka zmiana jest możliwa. Jesteśmy firmą opartą na zaufaniu; nikt tu nikogo nie kontroluje, wszystko można przedyskutować i uzgodnić.

Zapraszamy na wirtualny spacer po biurze Chatham Financial.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *