Odlot z KRK

Neapolitańska pizza, weneckie gondole, a może fondue w Genewie? Trzy rekreacyjne kierunki od easyJet + skok LOT-em za Atlantyk do Chicago to hity krakowskiego lotniska na 2017 rok.

 

Włochy. Najmocniej związany lotniczo z Krakowem kraj Europy. Dość wspomnieć, że w tym roku polecimy z Kraków Airport aż na 12 (tak!) włoskich lotnisk: do Bolonii, Cagliari, Lamezii, Mediolanu (Malpensa + Bergamo), Neapolu, Pescary, Pizy, Rzymu (Ciampino), Trapani oraz Wenecji (Marco Polo + Treviso). Rekordowe mosty powietrzne między Krakowem a Włochami widać na krakowskich ulicach, gdzie w ostatnich zaroiło się od turystów z tego skrawka świata.

 

Włoska historia

 

Włoskie miasta stoją przed Polakami otworem. 35 połączeń lotniczych tygodniowo z ziemi polskiej do włoskiej to możliwość zaaranżowania sobie krótkiego citybreak na Półwyspie Apenińskim, Sardynii czy Sycylii. Spędzić czas na zakupach w stylowym Mediolanie, chłonięciu zabytków i dzieł sztuki w Rzymie, zasiąść za stołem trattorii w toskańskich miasteczkach (np. w Lukce – najbliżej z lotniska w Pizie), w sycylijskim porcie (Cefalù – najbliżej z Trapani) czy przechadzać się po zagubionych wśród wzgórz wsiach regionu Emilia Romania (lądujcie w Bolonii).

 

A zatem w tym miesiącu przepis na kilka dni w Włoszech, ze szczególnym uwzględnieniem dwóch nowo otwartych przez easyJet, brytyjskiego potentata taniego latania kierunków. Mowa o lotach na główne lotnisko Wenecji – port Marco Polo oraz do stolicy Kampanii – Neapolu. Tego pierwszego miasta nikomu przedstawić nie trzeba. Wenecję musicie zobaczyć przynajmniej raz w życiu. I choć jestem pewien, że wielu z naszych czytelników już ma to za sobą, pozwólcie, że skreślę o niej jeszcze kilka zdań.

 

W boskiej Wenecji jedyne, czego powinniście unikać, to… włoskie jedzenie. Akurat to miasto słynie z mnóstwa rzeczy, ale nie z kulinariów. Pizzę pieką tam Wietnamczycy, pastę kręcą Ukraińcy, desery są udawane, a kawa… bywa, że lepszą podają w Lublinie. Ale do Wenecji nie jeździ się dla doznań kulinarnych. Nie ma na świecie drugiego takiego miasta. Plątanina wąskich kanałów, omszałe od wilgoci fasady zanurzonych w wodzie budynków, mostki, tajne przejścia, charakterystyczne podwórka unoszące się nad taflą wody. Warto zejść z drogi szturmującym tłumom i pochodzić własnymi ścieżkami. Gwarantowane zaskoczenia, nagłe skręty, zwroty akcji, labirynt znaczeń… Tym, którzy przylecą z Krakowa, zadam zagadkę: który plac jest większy – krakowski Rynek Główny czy Piazza San Marco w Wenecji? Tak na oko…

 

Zjeść Neapol

 

Neapol to nieoczekiwanie… metro. Oprócz niezliczonych zabytkowych kościołów, kamienic, rzeźb czy nepolitańskiej mafii, w ostatnich latach właśnie metro wyrosło na nową atrakcję turystyczną stolicy Kampanii. Za dizajn każdej stacji odpowiada inny artysta (m.in. Anish Kapoor – wygooglujcie go koniecznie), podróżując więc przez futurystyczne perony czujemy się jak w hybrydzie Star-Treka z modną galerią obrazów. Oprócz tego w mieście zajdziecie wszystko to, czego się najśmielszych snach spodziewaliście. I za czym tęskniliście. Według badań włoskiego dziennika „La Repubblica” to właśnie za Neapolem najbardziej się tęskni po jego opuszczeniu.

 

Aha, jeszcze jedno: kulinarnie Neapol i cała kuchnia Kampanii to przeciwległy biegun niż arcyciekawa z innych powodów Wenecja. W neapolitańskich trattoriach zjemy genialne pizze na kruchym, cienkim, delikatnie przypieczonym cieście (mozzarella z mleka bawolic plus wyrosłe na wulkanicznej glebie pomidory, bakłażany, cukinia), makarony z aromatycznymi świeżymi dodatkami, wspaniale przyrządzone owoce morza. Dodajmy do tego niezapomniane widoki na najeżoną masztami jachtów Zatokę Neapolitańską, zarysy wyspy Capri, sylwetkę Wezuwiusza i… milion sto tysięcy innych atrakcji. Dalsze rekomendacje zbyteczne.

 

Kosmopolityczna Genewa

 

Do włoskiego tortu turystycznych atrakcji dodajmy… odrobinę Szwajcarii. A właściwie Francji elegancji, bo Genewa to francuska część Szwajcarii. Kojarzona z biznesem, dyplomacją i rozmaitymi mądrymi trybunałami Genewa to idealne miasto do spędzenia w nim kilku dni. Znów nieco „wodne”, bo położone na brzegu Jeziora Genewskiego i rozdzielone uchodzącą tu do niego rzeką Rodan. Nie musimy oglądać przesuwających się miejskimi arteriami limuzyn z politykami i bankierami, możemy zająć się czymś przyjemniejszym, np. jedzeniem fondue, czyli roztopionego w garnku aromatycznego sera z dodatkiem ziół i wina.

 

Genewa to też dobre miejsce na zakupy w markowych sklepach oraz na konfrontację z wyobrażeniami na temat tego jednego z najbogatszych (obok Luksemburga, Kataru czy Emiratów Arabskich) miejsc na naszej planecie. Znajdziecie tu mnóstwo dowodów na zegarmistrzowskie tradycje genewskich rzemieślników (m.in. słynna firma Patek Philippe ze swym muzeum) oraz kosmopolityzm miasta (w genewskich instytucjach pracują przedstawicie aż 194 krajów świata).

 

Zarówno do Genewy (wtorki i soboty), jak i Neapolu (środy i soboty) czy Wenecji (wtorki, czwartki, soboty) dolecimy na pobliskie lotniska biało-pomarańczowymi Airbusami linii easyJet. Ceny biletów zaczynają się 65 zł, ale od kwietnia mogą być nieco droższe (ze szczególnym uwzględnieniem cen wakacyjnych). EasyJet operuje z Kraków Airport od 2004 roku uruchamiając od tego czasu łącznie 20 różnych kierunków i osiągając liczbę blisko 6 mln przewiezionych pasażerów. Pozwala to na gwałtowne wzrosty na krakowskich kierunkach: tylko w 2016 roku brytyjską linią poleciało tu 680 tys. pasażerów (27 proc. więcej niż rok wcześniej).

 

Ale żeby nie pozostawić was z dwugodzinnymi dystansami lotniczymi z Krakowa, spieszymy z transatlantycką nowiną. Od lipca będzie można znów bezpośrednio polecieć z Krakowa do Chicago, zwanego Wietrznym Miastem (nie Wiecznym jak Rzym), stolicy stanu Illinois. Tu również doświadczymy krajobrazów znad jeziora – tym razem ogromnego Michigan – i również zobaczymy przestrzenne rzeźby Anisha Kapoora (słynną, połyskującą metalicznie „fasolę” wielkości domu mieszkalnego). Inspirujących miejsc w Chicago wyliczyć w krótkim tekście nie sposób, skupmy się więc na tym, że na tej trasie polecimy na razie raz w tygodniu i skorzystamy z nowoczesnego dreamlinera w barwach LOT-u. W początkowym okresie promocyjnym połączenia bilety startować będą już od 1999 złotych w obie strony. Nic, tylko kupować i lecieć.

 



Wiktor Urbański







Zapisz się do naszego newslettera




©2015 What's Up Magazine - wszelkie prawa zastrzeżone

What's Up?

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco.